Na ekranie wyświetlił się napis MAMA. Ciekawe czemu dopiero się odezwała. Nie mogła odezwać się wcześniej? Odebrałam.
- Hej mama. - powiedziałam i wszyscy się na mnie spojrzeli.
- Cześć córcia. - usłyszałam głos. - Muszę zostać tu do środy.
- Jasne.
- Camilia, proszę cię.. Zaprosili nas na bankiety i konferencje. Nie opłaca mi się wracać, po to, żeby z powrotem tam jechać. Nie gniewaj się, jak ci mija dzień. Zapewne siedzisz sama w domu?
- Tak, siedzę w domu. To kiedy będziesz?
- W środę wieczorem, albo w czwartek rano.
- To pa.
- Pa.
Malik przytulił mnie mocniej i szepnął na ucho, że jeśli będę musiała wrócić do domu to on pójdzie ze mną. Uśmiechnęłam się do niego.
- A właśnie, to co z tą niespodzianką dla nas?- zapytałam go.
- Zaczekaj mała do wieczora... - powiedział i przesłał mi uśmiech.
- Brzmi kusząco. - zaśmiałam się.
- Oo.. Malik haha.. będzie ostro. - śmiała się Kate.
- Poczekaj, tylko wyjdziemy. Dopadnę cię. - powiedział i się do mnie wtulił.
- Vicki, moja mama wraca w środę... długa historia.
- Okey, w takim razie mamy nadzieję, że zostaniesz. - odpowiedziała.
- To podrzucicie mnie do mojego domu, po rzeczy? - zapytałam
- Ok, Liam nas wysadzi. Prawda braciszku? Pójdziemy z tobą.
Gdy dotarłyśmy ja z dziewczynami ruszyłam do mojego domu. Wzięłam kilka rzeczy i wróciłyśmy. Gdy weszłyśmy do salonu usłyszałyśmy śpiewających chłopaków.
- Zabierz mnie do swego domu, ja nie powiem nic nikomu, będziemy robić to na sposobów różnych sto.
Potem się zaśmiali. My głośno trzasnęłyśmy drzwiami. Oni szybko się odwrócili a my zaczęłyśmy klaskać i wybuchnęłyśmy śmiechem, oni też. Wchodziłyśmy na górę i śpiewałyśmy.
- Zabierz mnie do swego domu... - zaczęłyśmy się śmiać.
Chłopaki przygotowali obiad. Po obiedzie wszyscy razem poszliśmy na spacer. Ustalone było, że dziewczyny idą z przodu, a chłopaki z tyłu. Gdy wyszliśmy z uliczki i dochodziliśmy do centrum, ktoś złapał mnie za rękę.
- Nie mogę wytrzymać bez ciebie, dłużej niż 5 minut. - powiedział i się do mnie wtulił.
- Boże... jak wy słodko wyglądacie... Niall to nawet nie pomyśli, żeby podejść albo coś.. - powiedziała Olivia.
Po jej słowach, które najwyraźniej usłyszał Niall, podbiegł do niej i wziął ją na ręce. Na co my się zaśmialiśmy . Odwróciłam się, żeby zobaczyć co robią chłopaki. Nagle Zayn złapał mnie i wziął na barana.
- Zayn, ty głuptasie. Odstaw mnie. - zaśmiałam się.
- Mówiłaś coś ? - zapytał z uśmiechem i zaczął biec.
Mocniej go złapałam, a on się zaśmiał.
- Patrzcie jaki rów, chłopaki, może by ją tam wrzucić ?
Wiedziałam, że mnie tam nie wrzuci, ale on się przychylił jakby miał to zrobić.
- Możesz mnie już puścić?
- Niech się zastanowię.... nie
- No weź... - powiedziałam ze śmiechem.
- Co mam wziąść? Przecież już cię wziąłem..... - powiedział i wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
Szliśmy tak przez całe miasto, za nami słyszeliśmy tylko śmiechy. Jak wróciliśmy puścił mnie.
- No dobra, dziewczyny idźcie na chwilę do domu.. Zaraz po was przyjdziemy. - powiedzał Louis.
Posiedziałyśmy w salonie i oglądałyśmy telewizję.
- Dobra, chodźcie już. - usłyszałyśmy z przedpokoju.
Zayn złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie. Wyszłyśmy z domu kierując się na podwórko. Zobaczyłam ognisko, wokół
niego pieńki. Na 1 pieńka zmieszczą się 2 osoby. Na tarasie były
porozpalane świeczki. Leciała muzyka. Wow! Serio, oni sami? Puściłam Zayna i szybko złapałam Vicki za rękę i usiadłam z nią na pieńku. Może w ten sposób, chociaż na chwilę odkleję się od Zayna.
Poszłam na chwilę do łazienki. Wróciłam i... zachciało mi się śmiać. Zayn z Vicki zamienili się miejscami. Zayn usiadł obok mnie a Vicki obok Lou. No nigdy się do niego nie odkleję! Haha. Usiadłam z małym odstępem od niego, ale mnie złapał i posadził na kolanach.
- Co się ode mnie odsuwasz? - zaśmiał się.
- Chcę sprawdzić, ile beze mnie wytrzymasz... - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Jak widzisz, niedługo. - odpowiedział i pocałował mnie w polik.
Przez całe ognisko siedziałam u Malika na kolanach i na chwilę mi się przysnęło, ale obudziła mnie drażniąca się z Lou Vicki. Słychać było, że się śmieje.
- No zobacz.... tylko zobacz.... Jaki Zayn jest dla niej czuły! Aż ta mu usnęła na kolanach! A ty mnie tylko raz za rękę złapałeś!
Louis się zaśmiał i wziął ją za rękę i poszli do domu. Wolę nie wnikać co mogli robić.
- Idziemy do donu? Bo zimno się zrobiło. - szepnął mi do ucha, na co kiwnęłam głową. Wziął mnie za rękę i weszliśmy do domu. Poszliśmy na górę do pokoju Zayna i Lou. Oglądaliśmy film. W połowie usnęłam. Poczułam jak Zayn opatula mnie kołdrą i kładzie się obok mnie...
________________________________________________________________________________
Hej wam, mam nadzieję że rozdział Wam się spodoba. Zostawiajcie po sobie komentarze, bo one motywują mnie do pisania następnych rozdziałów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz