Do celu szliśmy ok. 1 godz. Jednak z nimi tego upływu czasu się nie czuje. Dotarliśmy na plażę, w której znajdowała się brzezina. Chłopaki zbierali jakieś patyki, kije, gałęzie itd. Nie wiem po co im to potrzebne. Gdy już ze znalezisk zrobili stosik, Louis wyjął zapalniczkę i go podpalił. Liam nazbierał jeszcze kamieni i ułożył wokół ogniska, aby nic nikomu się nie stało. 10 min. szukaliśmy Louisa, którego od tak gdzieś wywiało. Na szczęście przyszedł. Wyjął zza siebie zrobiony z patyków tron i na nim usiadł. Długo nie wytrzymał. Po kilku minutach tron się rozpadł, a Lou upadł na piasek. Nie mogliśmy powstrzymać się od śmiechu. Louis zaczął udawać, że płacze jak kilkulatek. Jednak gdy zobaczył, że nas już to nie śmieszy, odchrząknął głośno i zaczął opowiadać historie o duchach. Nie było to straszne bo był zachód słońca, ale jeśli później o tym pomyśle to.... O nie, ja jestem sama w domu! Po historiach usiedliśmy między sobą i patrzyliśmy jak zachodzi słońce. Po 2 godz. usnęliśmy. Wieczorem usłyszeliśmy jakieś wrzaski:
- Ludzie!! Wstawać!! Ktoś nas tu zobaczył i wezwał jakiś ludzi! - krzyczał Louis.
Wszyscy zerwaliśmy się i zaczęliśmy biec, gdy za sobą ujrzeliśmy 2 mężczyzn w mundurze, którzy nas gonili. Po 15 min. biegu zmęczyłam się. Biegnąc zauważyłam jakieś rowery w pobliżu.
- Ej! Stójcie! Tu są rowery! - krzyknęłam.
Odwrócili sie i spojrzeli na mnie jak na idiotkę.
- No co?
- Ty Camilio, chcesz ukraść rowery ? No od tej strony cię nie znałam... - śmiała się Olivia.
- Nie mają zapięć, a oni nas dościgają - powiedział Niall - To jedyny sposób ucieczki!
Rowerów było 5 a nas 9, więc każdy chłopak jechał i brał 1 dziewczynę na bagażnik.. O jak dobrze, że te rowery miały bagażniki! Liam wziął Vicki, Harry Kate, Niall Olivię, Zayn zaproponował, że weźmie mnie a Lou jechał sam. Jechaliśmy ok. 1 godz. przez skróty Harrego, które nie okazały się skrótami. Podczas drogi nie miałam się czego złapać. 10 min. wytrzymałam bez trzymanki, ale byłam tak zmęczona, że oczy mi się same zamykały.
- Jeśli chcesz, to się mnie złap. - usłyszałam przed sobą głos Zayna. - Nie wstydź się.
Mogłam domyślić się, że w tej chwili się uśmiechnął, ale od razu po jego słowach mocno się go złapałam a raczej przytuliłam. Wiem, że nie chodziło o przytulenie, ale tak czułam się dobrze. Gdy dotarliśmy czułam, że ktoś zdjemuje mnie z roweru, bo ja nie miałam siły sama zejść. Spaliśmy u Vicki i Liama, gdyż ich rodziców też nie było na jakiś czas. Ja z dziewczynami byłyśmy razem w pokoju, Niall, Liam i Harry w 1 pokoju, a Zayn i Louis w drugim. Zamówiliśmy sobie wielką pizzę, ale każdy musiał walczyć o swoje kawałki, aby Niall wszystkich nie zjadł. Noc minęła nam dobrze. Rano czekała na nas miła niespodzianka....
_______________________________________________________________________________
Hej, macie 3 rozdział. Trochę krótki, ale niedługo będzie 4 rozdział. Opinie zostawcie w komentarzach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz