czwartek, 25 czerwca 2015
piątek, 19 czerwca 2015
Rozdział 10
Gdy się obudziłam zobaczyłam głowę Malika na mojej piersi i jego rękę która mnie obejmuje. Louisa nie było w łóżku obok. Otworzyły się drzwi, weszli chłopaki z Olivią, ja szybko zamknęłam oczy.
- Ojej... Jak oni słodko wyglądają. Oni są sobie przeznaczeni. - pisnęła Olivia.
- On się tak o nią martwi.. aż dziwne. On tylko jak ją zobaczył, powiedział, że coś z tego będzie. - odezwał się Niall. - Dobra idziemy, bo ich obudzimy. - powiedział Nialler i wyszli.
- Cześć księżniczko. - powiedział mulat podnosząc głowę. - Jak się spało?
- Cześć, dobrze... Macie wygodniejsze łóżka od nas, to niesprawiedliwe. Całą noc spałeś na mojej klatce piersiowej. - zaśmiałam się.
- Bo tak mi było wygodnie. - powiedział i cmoknął mnie w czoło.
- Oo.. nasze zakochańce się obudziły! - pisnęła Kate otwierając drzwi.
- Wchodziliśmy do was co chwila, a wy tak słodko spaliście. Zayn się do ciebie przytulał przez całą noc. - powiedział Liam, po czym wyszli z pokoju.
Zayn podniósł się i zawisł nade mną.
- Ja nic takiego nie robiłem... No, może.. - uśmiechnął się i mnie pocałował.
- Haha.. Dopiero wstali i już buzi buzi. - zaśmiał się Harry.
Zayn się odwrócił, spojrzał na niego i położył obok mnie.
- Chodźcie na śniadanie. - powiedziała Olivia.
Zeszłam z łóżka, ubrałam się i wybrałam się na śniadanie. Zajrzałam jeszcze do naszego pokoju. Vicki leżała przytulona do Louisa. Wyszłam i zeszłam na dół. Zayna jeszcze nie było.
- Musimy zrobić tak, żeby sprawdzić czy wytrzymają bez siebie cały dzień. Wątpię, żeby Malik wytrzymał bez swojej miłości.
- Dobra, da się zrobić. My pójdziemy na śniadanie na miasto.
Znowu wymyślają jakiś durny plan. Ha ha
- Hej wam.. - powiedziałam.
- Hej, kurde Zayn idzie.. Szybko Cami chodź, wychodzimy... - powiedziała Kate i pociągnęła mnie za rękę.
- Ej.. ja nie mam telefonu, ani nic.. - odezwałam się.
Po chwili dołączyła do nas Olivia.
- Wytrzymasz idziemy na śniadanie, a potem na zakupy. - powiedziała Oli
Ach, ta zakupoholiczka. Haha. Poszłyśmy na śniadanie do McDonalda a potem na zakupy. Gdy wróciłyśmy do domu, chłopaków nie było.
- Siemka, gdzie tamtych wywiało? - zapytał zaspany Louis w samych spodenkach.
- Nie wiemy, wracaj do Vicki. - uśmiechnęłam się.
Lou wrócił na górę. Nagle coś zawibrowało na stoliku.
- Kto dzwoni? - zapytała Kate.
- Zayn.
Zabrała mi telefon i odrzuciła połączenie.
- Co ty.....? - zapytałam.
- Musimy sprawdzić, czy wytrzymacie bez siebie jakiś czas. Przy okazji, sprawdzamy ile wytrzymają bez siebie Niall i Olivia. - powiedziała Kate.
- Boże... przecież my wcale... - zaczęłam.
- A tak wgl... to jak teraz mamy wolny czas to może przejdziemy się do ciebie? Masz tak ładnie w domu.... - zaproponowała Olivia.
Zjadłyśmy przekąskę i wyszłyśmy z domu. Siedziałyśmy u mnie kilka godzin. Dziewczyny przymierzały moje ciuchy i biżuterie i cykały sobie zdjęcia.
- Może się jeszcze przejdziemy?
- O nie dziewczyny, ja jestem już wykończona. Skończcie już z tą akcją. - powiedziałam.
- Dobra, dobra.. My po prostu chcemy trochę z tobą pobyć, a Malik nam nie daje. - zaśmiała się Kate.
- Dobrze, to dzisiaj mam czas dla was. - powiedziałam, a one się do mnie przytuliły.
Zjadłyśmy coś u mnie i wróciłyśmy do domu gdzie spędzamy wolne dni. Chłopaki byli na dworzu. My pobiegłyśmy na górę. Przebierałyśmy się i wysyłałyśmy robione zdjęcia Vicki, która była z chłopakami. Do wieczora siedziałyśmy w pokoju słuchając muzyki. Postanowiłyśmy, że jutro śpimy do południa. Szczerze mówiąc chciałabym przytulić się do Zayna. Tak myślałam o nim, że usnęłam. Obudziłam się, kiedy dziewczyny wykąpane chodziły po pokoju.
- To był zły pomysł, z tym żebyście się nie widzieli przez cały dzień. Zayn taki smutny chodzi,w ogóle nas nie słucha. Cami, idź do niego, bo nas znienawidzi za ten pomysł. Jest sam na huśtawce. - powiedziała Kate. - Ale nie widać, żeby Niall się przejął, że nie widział Olivii.
- Ej!! - oburzyła się Oli.
Zeszłam na dół i wszyscy mówili, żebym do niego poszła i że ten pomysł jest głupi itd. Chciało mi się z nich śmiać. Wyszłam na zewnątrz, zobaczyłam go siedzącego na pieńku.
- Cześć maleńki. - odezwałam się cichym głosem.
Podniósł wzrok, spojrzał na mnie i jego oczy się rozjaśniły.
- Cami, maleńka... - wykrztusił z siebie i mocno się do mnie przytulił.
- Miałaś mi nie uciekać
- To był ich, głupi pomysł. Chcieli się przekonać ile bez siebie wytrzymamy czy coś takiego..
Przewrócił oczami i wbił się w moje usta. Kątem oka widziałam jak się patrzą na nas z okna. Poszliśmy do domu, trzymając się za ręce. Wykąpałam się, przed łazienką czekał Zayn. Zaśmiałam się.
- Teraz, mnie nie odstąpisz na krok?
- No raczej.. - przyciągnął mnie do siebie. - Dzisiaj, śpisz ze mną i bez dyskusji.
- Miałam spać z dziewczynami.. No dobrze, ale tym razem zamykamy drzwi na klucz. - powiedziałam z uśmiechem.
- No jasne. - powiedział i pocałował mnie w czoło.
Zeszliśmy na dół. Malik śmiał się z chłopakami normalnie. Dziewczyny mówią, że to dzięki mnie. Haha. Oglądaliśmy jakiś horror.
- Dobra ja idę spać. - powiedział Zayn i złapał mnie za rękę. - Znaczy my idziemy spać.
- Dobranoc. - powiedziałam a oni odpowiedzieli uśmiechem.
Miałam wejść do mojego i dziewczyn pokoju, ale on złapał i zaprowadził do jego i Louisa pokoju. Zayn się położył a ja jeszcze rozczesałam włosy. Weszłam pod kołdrę i usłyszałam puknięcie w okno. Mocniej przytuliłam się do Malika. O nie, już nigdy horrorów. Teraz to ja leżałam mu na piersi....
_________________________________________________________________________________
Hej, już 10 rozdział! Mam nadzieję, że się spodoba. Zostawcie po sobie komentarz.
- Ojej... Jak oni słodko wyglądają. Oni są sobie przeznaczeni. - pisnęła Olivia.
- On się tak o nią martwi.. aż dziwne. On tylko jak ją zobaczył, powiedział, że coś z tego będzie. - odezwał się Niall. - Dobra idziemy, bo ich obudzimy. - powiedział Nialler i wyszli.
- Cześć księżniczko. - powiedział mulat podnosząc głowę. - Jak się spało?
- Cześć, dobrze... Macie wygodniejsze łóżka od nas, to niesprawiedliwe. Całą noc spałeś na mojej klatce piersiowej. - zaśmiałam się.
- Bo tak mi było wygodnie. - powiedział i cmoknął mnie w czoło.
- Oo.. nasze zakochańce się obudziły! - pisnęła Kate otwierając drzwi.
- Wchodziliśmy do was co chwila, a wy tak słodko spaliście. Zayn się do ciebie przytulał przez całą noc. - powiedział Liam, po czym wyszli z pokoju.
Zayn podniósł się i zawisł nade mną.
- Ja nic takiego nie robiłem... No, może.. - uśmiechnął się i mnie pocałował.
- Haha.. Dopiero wstali i już buzi buzi. - zaśmiał się Harry.
Zayn się odwrócił, spojrzał na niego i położył obok mnie.
- Chodźcie na śniadanie. - powiedziała Olivia.
Zeszłam z łóżka, ubrałam się i wybrałam się na śniadanie. Zajrzałam jeszcze do naszego pokoju. Vicki leżała przytulona do Louisa. Wyszłam i zeszłam na dół. Zayna jeszcze nie było.
- Musimy zrobić tak, żeby sprawdzić czy wytrzymają bez siebie cały dzień. Wątpię, żeby Malik wytrzymał bez swojej miłości.
- Dobra, da się zrobić. My pójdziemy na śniadanie na miasto.
Znowu wymyślają jakiś durny plan. Ha ha
- Hej wam.. - powiedziałam.
- Hej, kurde Zayn idzie.. Szybko Cami chodź, wychodzimy... - powiedziała Kate i pociągnęła mnie za rękę.
- Ej.. ja nie mam telefonu, ani nic.. - odezwałam się.
Po chwili dołączyła do nas Olivia.
- Wytrzymasz idziemy na śniadanie, a potem na zakupy. - powiedziała Oli
Ach, ta zakupoholiczka. Haha. Poszłyśmy na śniadanie do McDonalda a potem na zakupy. Gdy wróciłyśmy do domu, chłopaków nie było.
- Siemka, gdzie tamtych wywiało? - zapytał zaspany Louis w samych spodenkach.
- Nie wiemy, wracaj do Vicki. - uśmiechnęłam się.
Lou wrócił na górę. Nagle coś zawibrowało na stoliku.
- Kto dzwoni? - zapytała Kate.
- Zayn.
Zabrała mi telefon i odrzuciła połączenie.
- Co ty.....? - zapytałam.
- Musimy sprawdzić, czy wytrzymacie bez siebie jakiś czas. Przy okazji, sprawdzamy ile wytrzymają bez siebie Niall i Olivia. - powiedziała Kate.
- Boże... przecież my wcale... - zaczęłam.
- A tak wgl... to jak teraz mamy wolny czas to może przejdziemy się do ciebie? Masz tak ładnie w domu.... - zaproponowała Olivia.
Zjadłyśmy przekąskę i wyszłyśmy z domu. Siedziałyśmy u mnie kilka godzin. Dziewczyny przymierzały moje ciuchy i biżuterie i cykały sobie zdjęcia.
- Może się jeszcze przejdziemy?
- O nie dziewczyny, ja jestem już wykończona. Skończcie już z tą akcją. - powiedziałam.
- Dobra, dobra.. My po prostu chcemy trochę z tobą pobyć, a Malik nam nie daje. - zaśmiała się Kate.
- Dobrze, to dzisiaj mam czas dla was. - powiedziałam, a one się do mnie przytuliły.
Zjadłyśmy coś u mnie i wróciłyśmy do domu gdzie spędzamy wolne dni. Chłopaki byli na dworzu. My pobiegłyśmy na górę. Przebierałyśmy się i wysyłałyśmy robione zdjęcia Vicki, która była z chłopakami. Do wieczora siedziałyśmy w pokoju słuchając muzyki. Postanowiłyśmy, że jutro śpimy do południa. Szczerze mówiąc chciałabym przytulić się do Zayna. Tak myślałam o nim, że usnęłam. Obudziłam się, kiedy dziewczyny wykąpane chodziły po pokoju.
- To był zły pomysł, z tym żebyście się nie widzieli przez cały dzień. Zayn taki smutny chodzi,w ogóle nas nie słucha. Cami, idź do niego, bo nas znienawidzi za ten pomysł. Jest sam na huśtawce. - powiedziała Kate. - Ale nie widać, żeby Niall się przejął, że nie widział Olivii.
- Ej!! - oburzyła się Oli.
Zeszłam na dół i wszyscy mówili, żebym do niego poszła i że ten pomysł jest głupi itd. Chciało mi się z nich śmiać. Wyszłam na zewnątrz, zobaczyłam go siedzącego na pieńku.
- Cześć maleńki. - odezwałam się cichym głosem.
Podniósł wzrok, spojrzał na mnie i jego oczy się rozjaśniły.
- Cami, maleńka... - wykrztusił z siebie i mocno się do mnie przytulił.
- Miałaś mi nie uciekać
- To był ich, głupi pomysł. Chcieli się przekonać ile bez siebie wytrzymamy czy coś takiego..
Przewrócił oczami i wbił się w moje usta. Kątem oka widziałam jak się patrzą na nas z okna. Poszliśmy do domu, trzymając się za ręce. Wykąpałam się, przed łazienką czekał Zayn. Zaśmiałam się.
- Teraz, mnie nie odstąpisz na krok?
- No raczej.. - przyciągnął mnie do siebie. - Dzisiaj, śpisz ze mną i bez dyskusji.
- Miałam spać z dziewczynami.. No dobrze, ale tym razem zamykamy drzwi na klucz. - powiedziałam z uśmiechem.
- No jasne. - powiedział i pocałował mnie w czoło.
Zeszliśmy na dół. Malik śmiał się z chłopakami normalnie. Dziewczyny mówią, że to dzięki mnie. Haha. Oglądaliśmy jakiś horror.
- Dobra ja idę spać. - powiedział Zayn i złapał mnie za rękę. - Znaczy my idziemy spać.
- Dobranoc. - powiedziałam a oni odpowiedzieli uśmiechem.
Miałam wejść do mojego i dziewczyn pokoju, ale on złapał i zaprowadził do jego i Louisa pokoju. Zayn się położył a ja jeszcze rozczesałam włosy. Weszłam pod kołdrę i usłyszałam puknięcie w okno. Mocniej przytuliłam się do Malika. O nie, już nigdy horrorów. Teraz to ja leżałam mu na piersi....
_________________________________________________________________________________
Hej, już 10 rozdział! Mam nadzieję, że się spodoba. Zostawcie po sobie komentarz.
Rozdział 9
Na ekranie wyświetlił się napis MAMA. Ciekawe czemu dopiero się odezwała. Nie mogła odezwać się wcześniej? Odebrałam.
- Hej mama. - powiedziałam i wszyscy się na mnie spojrzeli.
- Cześć córcia. - usłyszałam głos. - Muszę zostać tu do środy.
- Jasne.
- Camilia, proszę cię.. Zaprosili nas na bankiety i konferencje. Nie opłaca mi się wracać, po to, żeby z powrotem tam jechać. Nie gniewaj się, jak ci mija dzień. Zapewne siedzisz sama w domu?
- Tak, siedzę w domu. To kiedy będziesz?
- W środę wieczorem, albo w czwartek rano.
- To pa.
- Pa.
Malik przytulił mnie mocniej i szepnął na ucho, że jeśli będę musiała wrócić do domu to on pójdzie ze mną. Uśmiechnęłam się do niego.
- A właśnie, to co z tą niespodzianką dla nas?- zapytałam go.
- Zaczekaj mała do wieczora... - powiedział i przesłał mi uśmiech.
- Brzmi kusząco. - zaśmiałam się.
- Oo.. Malik haha.. będzie ostro. - śmiała się Kate.
- Poczekaj, tylko wyjdziemy. Dopadnę cię. - powiedział i się do mnie wtulił.
- Vicki, moja mama wraca w środę... długa historia.
- Okey, w takim razie mamy nadzieję, że zostaniesz. - odpowiedziała.
- To podrzucicie mnie do mojego domu, po rzeczy? - zapytałam
- Ok, Liam nas wysadzi. Prawda braciszku? Pójdziemy z tobą.
Gdy dotarłyśmy ja z dziewczynami ruszyłam do mojego domu. Wzięłam kilka rzeczy i wróciłyśmy. Gdy weszłyśmy do salonu usłyszałyśmy śpiewających chłopaków.
- Zabierz mnie do swego domu, ja nie powiem nic nikomu, będziemy robić to na sposobów różnych sto.
Potem się zaśmiali. My głośno trzasnęłyśmy drzwiami. Oni szybko się odwrócili a my zaczęłyśmy klaskać i wybuchnęłyśmy śmiechem, oni też. Wchodziłyśmy na górę i śpiewałyśmy.
- Zabierz mnie do swego domu... - zaczęłyśmy się śmiać.
Chłopaki przygotowali obiad. Po obiedzie wszyscy razem poszliśmy na spacer. Ustalone było, że dziewczyny idą z przodu, a chłopaki z tyłu. Gdy wyszliśmy z uliczki i dochodziliśmy do centrum, ktoś złapał mnie za rękę.
- Nie mogę wytrzymać bez ciebie, dłużej niż 5 minut. - powiedział i się do mnie wtulił.
- Boże... jak wy słodko wyglądacie... Niall to nawet nie pomyśli, żeby podejść albo coś.. - powiedziała Olivia.
Po jej słowach, które najwyraźniej usłyszał Niall, podbiegł do niej i wziął ją na ręce. Na co my się zaśmialiśmy . Odwróciłam się, żeby zobaczyć co robią chłopaki. Nagle Zayn złapał mnie i wziął na barana.
- Zayn, ty głuptasie. Odstaw mnie. - zaśmiałam się.
- Mówiłaś coś ? - zapytał z uśmiechem i zaczął biec.
Mocniej go złapałam, a on się zaśmiał.
- Patrzcie jaki rów, chłopaki, może by ją tam wrzucić ?
Wiedziałam, że mnie tam nie wrzuci, ale on się przychylił jakby miał to zrobić.
- Możesz mnie już puścić?
- Niech się zastanowię.... nie
- No weź... - powiedziałam ze śmiechem.
- Co mam wziąść? Przecież już cię wziąłem..... - powiedział i wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
Szliśmy tak przez całe miasto, za nami słyszeliśmy tylko śmiechy. Jak wróciliśmy puścił mnie.
- No dobra, dziewczyny idźcie na chwilę do domu.. Zaraz po was przyjdziemy. - powiedzał Louis.
Posiedziałyśmy w salonie i oglądałyśmy telewizję.
- Dobra, chodźcie już. - usłyszałyśmy z przedpokoju.
Zayn złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie. Wyszłyśmy z domu kierując się na podwórko. Zobaczyłam ognisko, wokół niego pieńki. Na 1 pieńka zmieszczą się 2 osoby. Na tarasie były porozpalane świeczki. Leciała muzyka. Wow! Serio, oni sami? Puściłam Zayna i szybko złapałam Vicki za rękę i usiadłam z nią na pieńku. Może w ten sposób, chociaż na chwilę odkleję się od Zayna.
Poszłam na chwilę do łazienki. Wróciłam i... zachciało mi się śmiać. Zayn z Vicki zamienili się miejscami. Zayn usiadł obok mnie a Vicki obok Lou. No nigdy się do niego nie odkleję! Haha. Usiadłam z małym odstępem od niego, ale mnie złapał i posadził na kolanach.
- Co się ode mnie odsuwasz? - zaśmiał się.
- Chcę sprawdzić, ile beze mnie wytrzymasz... - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Jak widzisz, niedługo. - odpowiedział i pocałował mnie w polik.
Przez całe ognisko siedziałam u Malika na kolanach i na chwilę mi się przysnęło, ale obudziła mnie drażniąca się z Lou Vicki. Słychać było, że się śmieje.
- No zobacz.... tylko zobacz.... Jaki Zayn jest dla niej czuły! Aż ta mu usnęła na kolanach! A ty mnie tylko raz za rękę złapałeś!
Louis się zaśmiał i wziął ją za rękę i poszli do domu. Wolę nie wnikać co mogli robić.
- Idziemy do donu? Bo zimno się zrobiło. - szepnął mi do ucha, na co kiwnęłam głową. Wziął mnie za rękę i weszliśmy do domu. Poszliśmy na górę do pokoju Zayna i Lou. Oglądaliśmy film. W połowie usnęłam. Poczułam jak Zayn opatula mnie kołdrą i kładzie się obok mnie...
________________________________________________________________________________
Hej wam, mam nadzieję że rozdział Wam się spodoba. Zostawiajcie po sobie komentarze, bo one motywują mnie do pisania następnych rozdziałów.
- Hej mama. - powiedziałam i wszyscy się na mnie spojrzeli.
- Cześć córcia. - usłyszałam głos. - Muszę zostać tu do środy.
- Jasne.
- Camilia, proszę cię.. Zaprosili nas na bankiety i konferencje. Nie opłaca mi się wracać, po to, żeby z powrotem tam jechać. Nie gniewaj się, jak ci mija dzień. Zapewne siedzisz sama w domu?
- Tak, siedzę w domu. To kiedy będziesz?
- W środę wieczorem, albo w czwartek rano.
- To pa.
- Pa.
Malik przytulił mnie mocniej i szepnął na ucho, że jeśli będę musiała wrócić do domu to on pójdzie ze mną. Uśmiechnęłam się do niego.
- A właśnie, to co z tą niespodzianką dla nas?- zapytałam go.
- Zaczekaj mała do wieczora... - powiedział i przesłał mi uśmiech.
- Brzmi kusząco. - zaśmiałam się.
- Oo.. Malik haha.. będzie ostro. - śmiała się Kate.
- Poczekaj, tylko wyjdziemy. Dopadnę cię. - powiedział i się do mnie wtulił.
- Vicki, moja mama wraca w środę... długa historia.
- Okey, w takim razie mamy nadzieję, że zostaniesz. - odpowiedziała.
- To podrzucicie mnie do mojego domu, po rzeczy? - zapytałam
- Ok, Liam nas wysadzi. Prawda braciszku? Pójdziemy z tobą.
Gdy dotarłyśmy ja z dziewczynami ruszyłam do mojego domu. Wzięłam kilka rzeczy i wróciłyśmy. Gdy weszłyśmy do salonu usłyszałyśmy śpiewających chłopaków.
- Zabierz mnie do swego domu, ja nie powiem nic nikomu, będziemy robić to na sposobów różnych sto.
Potem się zaśmiali. My głośno trzasnęłyśmy drzwiami. Oni szybko się odwrócili a my zaczęłyśmy klaskać i wybuchnęłyśmy śmiechem, oni też. Wchodziłyśmy na górę i śpiewałyśmy.
- Zabierz mnie do swego domu... - zaczęłyśmy się śmiać.
Chłopaki przygotowali obiad. Po obiedzie wszyscy razem poszliśmy na spacer. Ustalone było, że dziewczyny idą z przodu, a chłopaki z tyłu. Gdy wyszliśmy z uliczki i dochodziliśmy do centrum, ktoś złapał mnie za rękę.
- Nie mogę wytrzymać bez ciebie, dłużej niż 5 minut. - powiedział i się do mnie wtulił.
- Boże... jak wy słodko wyglądacie... Niall to nawet nie pomyśli, żeby podejść albo coś.. - powiedziała Olivia.
Po jej słowach, które najwyraźniej usłyszał Niall, podbiegł do niej i wziął ją na ręce. Na co my się zaśmialiśmy . Odwróciłam się, żeby zobaczyć co robią chłopaki. Nagle Zayn złapał mnie i wziął na barana.
- Zayn, ty głuptasie. Odstaw mnie. - zaśmiałam się.
- Mówiłaś coś ? - zapytał z uśmiechem i zaczął biec.
Mocniej go złapałam, a on się zaśmiał.
- Patrzcie jaki rów, chłopaki, może by ją tam wrzucić ?
Wiedziałam, że mnie tam nie wrzuci, ale on się przychylił jakby miał to zrobić.
- Możesz mnie już puścić?
- Niech się zastanowię.... nie
- No weź... - powiedziałam ze śmiechem.
- Co mam wziąść? Przecież już cię wziąłem..... - powiedział i wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
Szliśmy tak przez całe miasto, za nami słyszeliśmy tylko śmiechy. Jak wróciliśmy puścił mnie.
- No dobra, dziewczyny idźcie na chwilę do domu.. Zaraz po was przyjdziemy. - powiedzał Louis.
Posiedziałyśmy w salonie i oglądałyśmy telewizję.
- Dobra, chodźcie już. - usłyszałyśmy z przedpokoju.
Zayn złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie. Wyszłyśmy z domu kierując się na podwórko. Zobaczyłam ognisko, wokół niego pieńki. Na 1 pieńka zmieszczą się 2 osoby. Na tarasie były porozpalane świeczki. Leciała muzyka. Wow! Serio, oni sami? Puściłam Zayna i szybko złapałam Vicki za rękę i usiadłam z nią na pieńku. Może w ten sposób, chociaż na chwilę odkleję się od Zayna.
Poszłam na chwilę do łazienki. Wróciłam i... zachciało mi się śmiać. Zayn z Vicki zamienili się miejscami. Zayn usiadł obok mnie a Vicki obok Lou. No nigdy się do niego nie odkleję! Haha. Usiadłam z małym odstępem od niego, ale mnie złapał i posadził na kolanach.
- Co się ode mnie odsuwasz? - zaśmiał się.
- Chcę sprawdzić, ile beze mnie wytrzymasz... - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Jak widzisz, niedługo. - odpowiedział i pocałował mnie w polik.
Przez całe ognisko siedziałam u Malika na kolanach i na chwilę mi się przysnęło, ale obudziła mnie drażniąca się z Lou Vicki. Słychać było, że się śmieje.
- No zobacz.... tylko zobacz.... Jaki Zayn jest dla niej czuły! Aż ta mu usnęła na kolanach! A ty mnie tylko raz za rękę złapałeś!
Louis się zaśmiał i wziął ją za rękę i poszli do domu. Wolę nie wnikać co mogli robić.
- Idziemy do donu? Bo zimno się zrobiło. - szepnął mi do ucha, na co kiwnęłam głową. Wziął mnie za rękę i weszliśmy do domu. Poszliśmy na górę do pokoju Zayna i Lou. Oglądaliśmy film. W połowie usnęłam. Poczułam jak Zayn opatula mnie kołdrą i kładzie się obok mnie...
________________________________________________________________________________
Hej wam, mam nadzieję że rozdział Wam się spodoba. Zostawiajcie po sobie komentarze, bo one motywują mnie do pisania następnych rozdziałów.
czwartek, 18 czerwca 2015
Rozdział 8
Obudził mnie mocny trzask drzwiami. Spojrzałam na zegarek, była 7.45. Dzisiaj niedziela, dziś muszę już wrócić na noc do domu, bo nie wiem o której jutro wróci mama. Dziewczyny nie spały. Olivia i Kate siedziały, a Vicki chodziła w kółko po pokoju.
- Dzień dobry dziewczyny, czy coś się stało? - zapytałam przeciągając się.
- Nie... to znaczy tak.. Chłopaków od rana nie ma w domu. Nie można się do nich dodzwonić! A Louis nawet nie próbował mnie przeprosić! - powiedziała ze łzami w oczach.
- Co się wczoraj stało? - zapytałam.
- Jak szliśmy, gdy tylko szła jakaś "piękna" blondynka Louis się za nią odwracał i zagadywał, wtedy puszczał moją rękę. Potem Harry zapytał ze śmiechem co jest ważniejsze: Keviny czy ja. Zaczął: Ke..., ale jak usłyszał moje głośne westchnięcie powiedział: Oczywiście, że Vicki.
- Haha.. On cię kocha tylko jak widać nie umie okazać tego w towarzystwie, a może robi tak, żebyś była zazdrosna? - powiedziałam.
Vicki tylko westchnęła i zaczęła płakać. Zaczęłam myśleć o mnie i o Zaynie. Jak wrócimy do szkoły to nadal będzie ze mną ? Może będzie wolał jakąś ładniejszą, pustą laskę? Ona zawsze będzie miała dla niego czas, kiedy ja będę się uczyć. Na samą myśl z oka wypłynęła mi 1 łza.
- Dziewczyny nie smutajcie przez nich. Zaraz ich znajdę i skopię im tyłki. - odezwała się Kate.
- Słyszycie to? - zapytała nas Olivia przychylając się w stronę okna. - Wasi sąsiedzi po prawej chyba mają imprezkę.
- Po prawej mają żałobę, ale nie słyszałabyś ich.. Są dalej.. - powiedziała Vicki.
- Faktycznie.. muzyka. - powiedziałam przysłuchując się. - To chyba z tamtej szopy.
- Nie żartujcie, tam nikt nie wchodzi... Bynajmniej jest zamknięta na kłódkę. - odpowiedziała Vicki.
Jednak i tak w piżamach wyszłyśmy na dwór. Przed nami ukazał się Louis z butelką piwa. O nie! Teraz się zacznie. Jednak Vicki rozpłakana pobiegła do domu.
- Ty ślepy kretynie! Biegnij za nią! Nie wiesz jak ją zraniłeś a teraz takie coś... - krzyknęła Olivia.
On po chwili pobiegł za Vicki.
- Co... się do cholery dzieje? - krzyknęłam.
- Nie wiem, czyżby zrobili sobię imprezkę ? - odezwała się Kate.
Nie chciałam wchodzić do tej szopy. Bałam się co tam mogłam zobaczyć, więc weszła do niej Olivia i Kate. Pijanych chłopaków?
- Co tu się wyrabia? - usłyszałam krzyk dziewczyn z szopy.
Nie chciałam wiedzieć co oni tam robili całą noc i rano. Pobiegłam do domu i zamknęłam się w łazience. Myślałam o tym o czym myślałam rano. Jeśli naprawdę mnie zostawi? Na pewno na niego jakieś lecą i niejedna chce go mieć. Nagle usłyszałam kolejny trzask drzwiami tylko, że mocniejszy niż rano.
- Cami, Camilia.... Gdzie jesteś?.. Proszę wyjdź. - słyszałam męski głos, zapewne Zayna.
Nie miałam zamiaru wychodzić z łazienki. Podroczę się z nim.
- Maleńka, wyjdź... W tej szopie nic takiego nie było. Przygotowujemy dla was niespodziankę a na te upały przynieśliśmy piwo do popicia. - tłumaczył się, nie wiem czemu, ale widać zależy mu żebym się na niego nie obraziła.
Usłyszałam schodzenie po schodach.
- Gdzie Cami? Muszę z nią pogadać. - usłyszałam głos Vicki.
- No właśnie ja też jej szukam. - odpowiedział - Dobra, idę szukać na dworzu.
Gdy wyszedł, ja wyszłam z łazienki.
- Cami, wszędzie cię szukają! - pisnęła Vicki.
- Ciszej....
Vicki mówiła, że pogodziła się z Lou. Przyznał się, że chciał sprawdzić czy będzie zazdrosna, ale podobno tak ją przepraszał.....
- Boże, Cami, Zayn wszędzie cię szuka i jakiegoś napadu furii dostał. Biega po całej ulicy. Wrzeszczy, że jeśli to sprawka tego gościa, to go zabije. Szukał cię nawet w koszu! - usłyszałam głos Olivii.
Zachichotałyśmy na wieść o koszu, ale... jeśli popadł w jakąś furię... możliwe, że naprawdę się przejął, bo nie mógł mnie znaleźć, jeszcze ta akcja z tym gościem. Ubrałam się i wyszłam z domu. Zobaczyłam Zayna siedzącego na pieńku za domem. Twarz trzymał w dłoniach i mówił coś do siebie. Podbiegłam do niego i przytuliłam go od tyłu. Jak się odwrócił, na jego twarzy zagościł uśmiech. Wziął mnie na ręce i pocałował.
- Nie uciekaj mi więcej... - powiedział.
- Już ci nie ucieknę... nigdy, ale obiecaj mi, że nigdy nie zostawisz mnie dla jakiejś laleczki. - powiedziałam ze smutkiem w głosie.
- Nigdy, nawet tak nie myśl. - odpowiedział i namiętnie pocałował, odwzajemniłam.
- A wy znowu.... o boże... nie odkleicie się od siebie przez następny tydzień! - usłyszeliśmy śmiech Harrego za sobą.
- Chodźcie, Liam woła na śniadanie. - powiedział Harry.
Puścił mnie i poszliśmy na śniadanie trzymając się za ręce. Zayn usiadł obok mnie, więc całe śniadanie trzymaliśmy się za ręce. Trudno było funkcjonować 1 ręką. Po śniadaniu chłopaki zabrali nas nad jezioro. Oczywiście my wzięłyśmy wszystko do opalania, bo miałyśmy zamiar się tylko opalać. Pod ubrania założyłyśmy stroje kąpielowe. Dotarliśmy na miejsce po ok. 1 godz. Zdjęłyśmy ubrania i położyłyśmy się na kocach. Chłopaki się nam przyglądali.
- Co?- zapytałam, gdy Malik się na mnie patrzył.
- Nic... yy.. chłopaki idziemy grać w piłkę?
Odpowiedzieli mu uśmiechem i poszli grać. My z dziewczynami posmarowałyśmy się filtrami itd. zamknęłyśmy oczy. Po niedługim czasie usłyszałam krzyk Olivii i śmiech chłopaków. Po kilku minutach poczułam chlapnięcie lodowatą wodą. Otworzyłam oczy i zobaczyłam chichrającego się Zayna z pustym wiaderkiem w ręku.
- O ty... - krzyknęłam i zaczęłam za nim biec.
- No dawaj, maleńka.
Wskoczył do wody, więc ja też, choć nie miałam zamiaru pływać, ani się moczyć. Kiedy ten się odwrócił mocno pochlapałam go wodą.
- O ty... - szepnął i chciał mnie złapać.
Po długiej bieganinie złapał mnie, wziął na ręce i z powrotem niósł do wody. Wyrywałam mu się, ale nadaremno. Wrzucił mnie do wody i dołączył do mnie.
- Jeśli będę... - zaczęłam. ale przerwał mi pocałunkiem.
Złapałam go za szyję i owinęłam nogi wokół jego bioder. Powoli wychodził ze mną z wody. Usiadł ze mną na kocu.
- Gorzko, gorzko.... - śmiał się Liam, ale został pochlapany przez Vicki.
Zayn na to przytulił się do mnie.
- Kurde... jaki ty zimny jesteś!- pisnęłam, na co on się zaśmiał.
Posiedzieliśmy i wygłupialiśmy się jeszcze 3 godziny i wsiedliśmy do samochodu, żeby wrócić. Jak wycierałam sobie włosy w samochodzie, zadzwonił telefon. Kiedy zobaczyłam kto dzwoni, nie wiedziałam czy odebrać....
________________________________________________________________________________
Hej wam, już 8 rozdział! Przepraszam, że trochę późno. Rozdział 9 napewno niedługo... Pozostawcie opinie w komentarzach. Za wszystkie błędy, przepraszam.
- Dzień dobry dziewczyny, czy coś się stało? - zapytałam przeciągając się.
- Nie... to znaczy tak.. Chłopaków od rana nie ma w domu. Nie można się do nich dodzwonić! A Louis nawet nie próbował mnie przeprosić! - powiedziała ze łzami w oczach.
- Co się wczoraj stało? - zapytałam.
- Jak szliśmy, gdy tylko szła jakaś "piękna" blondynka Louis się za nią odwracał i zagadywał, wtedy puszczał moją rękę. Potem Harry zapytał ze śmiechem co jest ważniejsze: Keviny czy ja. Zaczął: Ke..., ale jak usłyszał moje głośne westchnięcie powiedział: Oczywiście, że Vicki.
- Haha.. On cię kocha tylko jak widać nie umie okazać tego w towarzystwie, a może robi tak, żebyś była zazdrosna? - powiedziałam.
Vicki tylko westchnęła i zaczęła płakać. Zaczęłam myśleć o mnie i o Zaynie. Jak wrócimy do szkoły to nadal będzie ze mną ? Może będzie wolał jakąś ładniejszą, pustą laskę? Ona zawsze będzie miała dla niego czas, kiedy ja będę się uczyć. Na samą myśl z oka wypłynęła mi 1 łza.
- Dziewczyny nie smutajcie przez nich. Zaraz ich znajdę i skopię im tyłki. - odezwała się Kate.
- Słyszycie to? - zapytała nas Olivia przychylając się w stronę okna. - Wasi sąsiedzi po prawej chyba mają imprezkę.
- Po prawej mają żałobę, ale nie słyszałabyś ich.. Są dalej.. - powiedziała Vicki.
- Faktycznie.. muzyka. - powiedziałam przysłuchując się. - To chyba z tamtej szopy.
- Nie żartujcie, tam nikt nie wchodzi... Bynajmniej jest zamknięta na kłódkę. - odpowiedziała Vicki.
Jednak i tak w piżamach wyszłyśmy na dwór. Przed nami ukazał się Louis z butelką piwa. O nie! Teraz się zacznie. Jednak Vicki rozpłakana pobiegła do domu.
- Ty ślepy kretynie! Biegnij za nią! Nie wiesz jak ją zraniłeś a teraz takie coś... - krzyknęła Olivia.
On po chwili pobiegł za Vicki.
- Co... się do cholery dzieje? - krzyknęłam.
- Nie wiem, czyżby zrobili sobię imprezkę ? - odezwała się Kate.
Nie chciałam wchodzić do tej szopy. Bałam się co tam mogłam zobaczyć, więc weszła do niej Olivia i Kate. Pijanych chłopaków?
- Co tu się wyrabia? - usłyszałam krzyk dziewczyn z szopy.
Nie chciałam wiedzieć co oni tam robili całą noc i rano. Pobiegłam do domu i zamknęłam się w łazience. Myślałam o tym o czym myślałam rano. Jeśli naprawdę mnie zostawi? Na pewno na niego jakieś lecą i niejedna chce go mieć. Nagle usłyszałam kolejny trzask drzwiami tylko, że mocniejszy niż rano.
- Cami, Camilia.... Gdzie jesteś?.. Proszę wyjdź. - słyszałam męski głos, zapewne Zayna.
Nie miałam zamiaru wychodzić z łazienki. Podroczę się z nim.
- Maleńka, wyjdź... W tej szopie nic takiego nie było. Przygotowujemy dla was niespodziankę a na te upały przynieśliśmy piwo do popicia. - tłumaczył się, nie wiem czemu, ale widać zależy mu żebym się na niego nie obraziła.
Usłyszałam schodzenie po schodach.
- Gdzie Cami? Muszę z nią pogadać. - usłyszałam głos Vicki.
- No właśnie ja też jej szukam. - odpowiedział - Dobra, idę szukać na dworzu.
Gdy wyszedł, ja wyszłam z łazienki.
- Cami, wszędzie cię szukają! - pisnęła Vicki.
- Ciszej....
Vicki mówiła, że pogodziła się z Lou. Przyznał się, że chciał sprawdzić czy będzie zazdrosna, ale podobno tak ją przepraszał.....
- Boże, Cami, Zayn wszędzie cię szuka i jakiegoś napadu furii dostał. Biega po całej ulicy. Wrzeszczy, że jeśli to sprawka tego gościa, to go zabije. Szukał cię nawet w koszu! - usłyszałam głos Olivii.
Zachichotałyśmy na wieść o koszu, ale... jeśli popadł w jakąś furię... możliwe, że naprawdę się przejął, bo nie mógł mnie znaleźć, jeszcze ta akcja z tym gościem. Ubrałam się i wyszłam z domu. Zobaczyłam Zayna siedzącego na pieńku za domem. Twarz trzymał w dłoniach i mówił coś do siebie. Podbiegłam do niego i przytuliłam go od tyłu. Jak się odwrócił, na jego twarzy zagościł uśmiech. Wziął mnie na ręce i pocałował.
- Nie uciekaj mi więcej... - powiedział.
- Już ci nie ucieknę... nigdy, ale obiecaj mi, że nigdy nie zostawisz mnie dla jakiejś laleczki. - powiedziałam ze smutkiem w głosie.
- Nigdy, nawet tak nie myśl. - odpowiedział i namiętnie pocałował, odwzajemniłam.
- A wy znowu.... o boże... nie odkleicie się od siebie przez następny tydzień! - usłyszeliśmy śmiech Harrego za sobą.
- Chodźcie, Liam woła na śniadanie. - powiedział Harry.
Puścił mnie i poszliśmy na śniadanie trzymając się za ręce. Zayn usiadł obok mnie, więc całe śniadanie trzymaliśmy się za ręce. Trudno było funkcjonować 1 ręką. Po śniadaniu chłopaki zabrali nas nad jezioro. Oczywiście my wzięłyśmy wszystko do opalania, bo miałyśmy zamiar się tylko opalać. Pod ubrania założyłyśmy stroje kąpielowe. Dotarliśmy na miejsce po ok. 1 godz. Zdjęłyśmy ubrania i położyłyśmy się na kocach. Chłopaki się nam przyglądali.
- Co?- zapytałam, gdy Malik się na mnie patrzył.
- Nic... yy.. chłopaki idziemy grać w piłkę?
Odpowiedzieli mu uśmiechem i poszli grać. My z dziewczynami posmarowałyśmy się filtrami itd. zamknęłyśmy oczy. Po niedługim czasie usłyszałam krzyk Olivii i śmiech chłopaków. Po kilku minutach poczułam chlapnięcie lodowatą wodą. Otworzyłam oczy i zobaczyłam chichrającego się Zayna z pustym wiaderkiem w ręku.
- O ty... - krzyknęłam i zaczęłam za nim biec.
- No dawaj, maleńka.
Wskoczył do wody, więc ja też, choć nie miałam zamiaru pływać, ani się moczyć. Kiedy ten się odwrócił mocno pochlapałam go wodą.
- O ty... - szepnął i chciał mnie złapać.
Po długiej bieganinie złapał mnie, wziął na ręce i z powrotem niósł do wody. Wyrywałam mu się, ale nadaremno. Wrzucił mnie do wody i dołączył do mnie.
- Jeśli będę... - zaczęłam. ale przerwał mi pocałunkiem.
Złapałam go za szyję i owinęłam nogi wokół jego bioder. Powoli wychodził ze mną z wody. Usiadł ze mną na kocu.
- Gorzko, gorzko.... - śmiał się Liam, ale został pochlapany przez Vicki.
Zayn na to przytulił się do mnie.
- Kurde... jaki ty zimny jesteś!- pisnęłam, na co on się zaśmiał.
Posiedzieliśmy i wygłupialiśmy się jeszcze 3 godziny i wsiedliśmy do samochodu, żeby wrócić. Jak wycierałam sobie włosy w samochodzie, zadzwonił telefon. Kiedy zobaczyłam kto dzwoni, nie wiedziałam czy odebrać....
________________________________________________________________________________
Hej wam, już 8 rozdział! Przepraszam, że trochę późno. Rozdział 9 napewno niedługo... Pozostawcie opinie w komentarzach. Za wszystkie błędy, przepraszam.
sobota, 13 czerwca 2015
Rozdział 7
W nocy obudziły mnie szepty.
- Śpisz ? Cami.. Śpisz? - mówił Malik piskliwym głosikiem.
- Nie, powieki oglądam, a co?
Było mi trochę ciężko z głową Malika na brzuchu.
- Louis i Vicki śpią....
-Aaha.. O boże..a ja w spodniach - zaczęłam - yy.. co ja mam.. - powiedziałam zdziwiona patrząc na to w co byłam ubrana.
- Tak, przebrałem cię.
- Kocham cię, dobranoc. - powiedziałam dając mu buziaka w policzek.
- Ja ciebie też, dobranoc maleńka.
Trochę dziwne, że mówię że go kocham. Bo znam go dopiero kilka dni.. Myślałam, że to tylko zauroczenie, ale jak usłyszałam, że się we mnie zakochał...jakoś poczułam, że może faktycznie się w nim zakochałam. Zdjął głowę z mojego brzucha i przytulił mnie do siebie.
Rano znowu poczułam dotyk na moim lewym policzku, otworzyłam oczy. Zayn łaskotał mnie piórkiem po poliku siedząc obok mnie. Coś pukło w okno, odwrócił się a ja szybko wskoczyłam mu na kolana.
- Oo.. Dzień dobry. Camilka się obudziła wreszcie..
- Nie gdyby nie twoje piórko. - powiedziałam.
Musnął wargami moje usta a ja odwzajemniłam.
- O fajnie... nasze gołąbeczki już nie śpią.. Zapraszamy na śniadanie. - powiedział Liam, otwierając drzwi.
- Już idziemy.. - odpowiedziałam z uśmiechem na co on też się uśmiechnął.
Zayn wziął mnie za rękę i zeszliśmy na dół.
- Ładna piżama, Cami. - zachichotała Vicki.
- Twoja, też. - uśmiechnęłam się.
Kompletnie zapomniałam, że mam na sobie krótkie dresowe spodenki i koszulkę Zayna, ale Vicki miała na sobie bokserki i koszulkę Louisa. Po śniadaniu chłopaki chcieli koniecznie "grupową" fotkę. Bez głupin min nie mogło się odbyć. Kiedy się ubierałam dostałam SMS-a:
NIE UCIEKNIESZ. DOPADNĘ CIĘ LUCY. SŁYSZAŁEM, ŻE MASZ DZIECKO! CHYBA TEGO NIE CHCESZ, ŻEBY COŚ MU SIĘ STAŁO I ŻEBY DOWIEDZIAŁO SIĘ O TYM CO KIEDYŚ ROBIŁAŚ. MAM NA NIE NAMIAR. ODEZWIJ SIĘ DO MNIE! KOCHAM CIĘ <3
Odłożyłam telefon i zawołałam Vicki.
- Coś się stało? - zapytała.
Pokazałam jej telefon, ona zaniosła go chłopakom. Chwilę później przyszedł do mnie Zayn.
- Zayn, on.... - zaczęłam.
- Ćśśś... - uciszał mnie Malik, wziął mnie na kolana i przytulił. - My zostaniemy dzisiaj w domu. Dziewczyny coś ci kupią, ok? Boję się, że coś ci zrobi... że cię odnajdzie.
Kiwnęłam głową i się do niego wtuliłam. Dziewczyn i chłopaków po 30 min. już nie było. W domu zostałam sama z Malikiem.
- To co dzisiaj będziemy robić? - zapytałam.
- A co chcesz robić?
- Przejść się na spacer. - odpowiedziałam z uśmiechem.
Po 10 min. wyszliśmy z domu. Poszliśmy do parku, chodziliśmy po centrum itd. Obok basenu zauważyliśmy naszą grupkę. Mieliśmy siedzieć w domu, ale z Zaynem było mi dobrze i bezpiecznie. Widać było, że się wygłupiali. Vicki obraziła się o coś na Louisa. My tylko się śmialiśmy jak ta szła metr przed grupką a Louis szedł z nią, a ta się od niego odsuwała. Vicki chyba po kilku minutach nas zauważyła, więc wróciliśmy do domu. Przechodziliśmy obok mojego domu i zauważyłam pod nim jakiś czarny samochód, ale szybko skręciliśmy w uliczkę.
- Jestem głodna. I to bardzo. - powiedziałam gdy wchodziliśmy.
- Okey, to zrobimy pizzę.- odpowiedział. - Umiem..
Wyjął z lodówki i z szafki składniki.
- Zajmij się ciastem, ja zajmę się resztą. - powiedział.
Odwróciłam się na chwilę, poczułam mąkę w oczach. Spojrzałam się na Zayna, ale on się tylko śmiał. Rzuciłam jajkiem w jego włosy. Spojrzał się na mnie i chciał mnie złapać, ale mu uciekłam. Gonił mnie po całym domu, a ja wybiegłam na podwórko. Wzięłam wąż ogrodowy i wymierzyłam w Malika.
- Nie waż się tu podchodzić, bo inaczej.... zostaniesz zmoczony - krzyknęłam ze śmiechem.
- A jeśli podejdę.. - powiedział i się przybliżył.
Ja odkręciłam zawór i zmoczyłam go wodą.
- O nie.... teraz ci nie odpuszczę!! - krzyknął.
Darliśmy się na całego, ludzie na ulicy się przyglądali. Nie zwracaliśmy na nich uwagi. Nagle obok domu przejechał ten czarny samochód. Uciekłam i schowałam się za domem. Po chwili dołączył do mnie Malik, był zdziwiony czemu jestem smutna skoro jeszcze minutę temu śmiałam się na cały głos.
- Zayn... ten samochód... tam był ten facet.. Ja go znam.. To on!
- Oj.... dobra narazie się nie smucimy, ale to nie zwalnia cię z tego, że ci nie odpuszczę! - powiedział z uśmiechem.
Niestety nie zdążyłam uciec. Przewiesił mnie przez ramię i zaniósł do domu, mimo moich krzyków i wiercenia nogami. Zaniósł mnie do swojego i Lou pokoju. Rzucił mnie na łóżko.
- Masz łaskotki, no nie? - zapytał unosząc jedną brew.
- O nie.. - powiedziałam, bo wiedziałam, że jak on zacznie mnie łaskotać to koniec.
Właśnie kiedy się pochylił, żeby mnie załaskotać na śmierć do pokoju wszedł Louis.
- No..a my was szukamy po całym domu! Co wy wgl robicie?
Będę dłużniczką Louisa do końca życia, za uratowanie życia.
- Nic.. - odpowiedział mulat.
- No to chodźcie bo idziemy na obiad, a tak naprawdę to co robiliście, że w kuchni taki bałagan.. was nawet na parę godzin w domu samych nie można zostawić. - powiedział Lou.
Szybko wyszłam z pokoju, żeby nie schodzić razem z Malikiem. Jak go wyprzedziłam ten tylko się zaśmiał.
Stanęłam i spojrzałam w okno, gdy zobaczyłam jak znowu przejeżdża ten czarny samochód.
- I tak ci nie odpuszczę.. - usłyszałam głos za sobą.
- Ja tobie też.. - odpowiedziałam ze śmiechem.
Dziewczyny na mnie napadły i zaczęły pytać co robiłam z Malikiem przez cały dzień. Po opowiadaniach zapytałam się o nią i o Louisa. Nie chciała mi powiedzieć, poszła od razu do pokoju i nikogo nie wpuszczała. Na obiad poszliśmy do restauracji, ja z dziewczynami siedziałyśmy przy osobnym stoliku. Wieczór zleciał mi, Olivi i Kate na huśtawce. Całą końcówkę dnia siedzieliśmy na dworzu. Nie wiem co robili chłopaki. Nie odzywałam się do Zayna. Tak jakoś nie było okazji. Kolację też zjadłyśmy u siebie w pokoju. Po kolacji umyłyśmy się i poszłyśmy spać. Następny dzień zaczął się bardzo dziwnie....
__________________________________________________________________________________
Hej, macie 7 rozdział! Końcówka nie wyszła tak, jak chciałam, ale mam nadzieje, ze tak to rozdział wam się spodoba. Zostawiajcie po sobie jakieś ślady i opinie. Przypominam, że Mystery jest dostępne również na wattpada : http://www.wattpad.com/myworks/41799393-mystery
- Śpisz ? Cami.. Śpisz? - mówił Malik piskliwym głosikiem.
- Nie, powieki oglądam, a co?
Było mi trochę ciężko z głową Malika na brzuchu.
- Louis i Vicki śpią....
-Aaha.. O boże..a ja w spodniach - zaczęłam - yy.. co ja mam.. - powiedziałam zdziwiona patrząc na to w co byłam ubrana.
- Tak, przebrałem cię.
- Kocham cię, dobranoc. - powiedziałam dając mu buziaka w policzek.
- Ja ciebie też, dobranoc maleńka.
Trochę dziwne, że mówię że go kocham. Bo znam go dopiero kilka dni.. Myślałam, że to tylko zauroczenie, ale jak usłyszałam, że się we mnie zakochał...jakoś poczułam, że może faktycznie się w nim zakochałam. Zdjął głowę z mojego brzucha i przytulił mnie do siebie.
Rano znowu poczułam dotyk na moim lewym policzku, otworzyłam oczy. Zayn łaskotał mnie piórkiem po poliku siedząc obok mnie. Coś pukło w okno, odwrócił się a ja szybko wskoczyłam mu na kolana.
- Oo.. Dzień dobry. Camilka się obudziła wreszcie..
- Nie gdyby nie twoje piórko. - powiedziałam.
Musnął wargami moje usta a ja odwzajemniłam.
- O fajnie... nasze gołąbeczki już nie śpią.. Zapraszamy na śniadanie. - powiedział Liam, otwierając drzwi.
- Już idziemy.. - odpowiedziałam z uśmiechem na co on też się uśmiechnął.
Zayn wziął mnie za rękę i zeszliśmy na dół.
- Ładna piżama, Cami. - zachichotała Vicki.
- Twoja, też. - uśmiechnęłam się.
Kompletnie zapomniałam, że mam na sobie krótkie dresowe spodenki i koszulkę Zayna, ale Vicki miała na sobie bokserki i koszulkę Louisa. Po śniadaniu chłopaki chcieli koniecznie "grupową" fotkę. Bez głupin min nie mogło się odbyć. Kiedy się ubierałam dostałam SMS-a:
NIE UCIEKNIESZ. DOPADNĘ CIĘ LUCY. SŁYSZAŁEM, ŻE MASZ DZIECKO! CHYBA TEGO NIE CHCESZ, ŻEBY COŚ MU SIĘ STAŁO I ŻEBY DOWIEDZIAŁO SIĘ O TYM CO KIEDYŚ ROBIŁAŚ. MAM NA NIE NAMIAR. ODEZWIJ SIĘ DO MNIE! KOCHAM CIĘ <3
Odłożyłam telefon i zawołałam Vicki.
- Coś się stało? - zapytała.
Pokazałam jej telefon, ona zaniosła go chłopakom. Chwilę później przyszedł do mnie Zayn.
- Zayn, on.... - zaczęłam.
- Ćśśś... - uciszał mnie Malik, wziął mnie na kolana i przytulił. - My zostaniemy dzisiaj w domu. Dziewczyny coś ci kupią, ok? Boję się, że coś ci zrobi... że cię odnajdzie.
Kiwnęłam głową i się do niego wtuliłam. Dziewczyn i chłopaków po 30 min. już nie było. W domu zostałam sama z Malikiem.
- To co dzisiaj będziemy robić? - zapytałam.
- A co chcesz robić?
- Przejść się na spacer. - odpowiedziałam z uśmiechem.
Po 10 min. wyszliśmy z domu. Poszliśmy do parku, chodziliśmy po centrum itd. Obok basenu zauważyliśmy naszą grupkę. Mieliśmy siedzieć w domu, ale z Zaynem było mi dobrze i bezpiecznie. Widać było, że się wygłupiali. Vicki obraziła się o coś na Louisa. My tylko się śmialiśmy jak ta szła metr przed grupką a Louis szedł z nią, a ta się od niego odsuwała. Vicki chyba po kilku minutach nas zauważyła, więc wróciliśmy do domu. Przechodziliśmy obok mojego domu i zauważyłam pod nim jakiś czarny samochód, ale szybko skręciliśmy w uliczkę.
- Jestem głodna. I to bardzo. - powiedziałam gdy wchodziliśmy.
- Okey, to zrobimy pizzę.- odpowiedział. - Umiem..
Wyjął z lodówki i z szafki składniki.
- Zajmij się ciastem, ja zajmę się resztą. - powiedział.
Odwróciłam się na chwilę, poczułam mąkę w oczach. Spojrzałam się na Zayna, ale on się tylko śmiał. Rzuciłam jajkiem w jego włosy. Spojrzał się na mnie i chciał mnie złapać, ale mu uciekłam. Gonił mnie po całym domu, a ja wybiegłam na podwórko. Wzięłam wąż ogrodowy i wymierzyłam w Malika.
- Nie waż się tu podchodzić, bo inaczej.... zostaniesz zmoczony - krzyknęłam ze śmiechem.
- A jeśli podejdę.. - powiedział i się przybliżył.
Ja odkręciłam zawór i zmoczyłam go wodą.
- O nie.... teraz ci nie odpuszczę!! - krzyknął.
Darliśmy się na całego, ludzie na ulicy się przyglądali. Nie zwracaliśmy na nich uwagi. Nagle obok domu przejechał ten czarny samochód. Uciekłam i schowałam się za domem. Po chwili dołączył do mnie Malik, był zdziwiony czemu jestem smutna skoro jeszcze minutę temu śmiałam się na cały głos.
- Zayn... ten samochód... tam był ten facet.. Ja go znam.. To on!
- Oj.... dobra narazie się nie smucimy, ale to nie zwalnia cię z tego, że ci nie odpuszczę! - powiedział z uśmiechem.
Niestety nie zdążyłam uciec. Przewiesił mnie przez ramię i zaniósł do domu, mimo moich krzyków i wiercenia nogami. Zaniósł mnie do swojego i Lou pokoju. Rzucił mnie na łóżko.
- Masz łaskotki, no nie? - zapytał unosząc jedną brew.
- O nie.. - powiedziałam, bo wiedziałam, że jak on zacznie mnie łaskotać to koniec.
Właśnie kiedy się pochylił, żeby mnie załaskotać na śmierć do pokoju wszedł Louis.
- No..a my was szukamy po całym domu! Co wy wgl robicie?
Będę dłużniczką Louisa do końca życia, za uratowanie życia.
- Nic.. - odpowiedział mulat.
- No to chodźcie bo idziemy na obiad, a tak naprawdę to co robiliście, że w kuchni taki bałagan.. was nawet na parę godzin w domu samych nie można zostawić. - powiedział Lou.
Szybko wyszłam z pokoju, żeby nie schodzić razem z Malikiem. Jak go wyprzedziłam ten tylko się zaśmiał.
Stanęłam i spojrzałam w okno, gdy zobaczyłam jak znowu przejeżdża ten czarny samochód.
- I tak ci nie odpuszczę.. - usłyszałam głos za sobą.
- Ja tobie też.. - odpowiedziałam ze śmiechem.
Dziewczyny na mnie napadły i zaczęły pytać co robiłam z Malikiem przez cały dzień. Po opowiadaniach zapytałam się o nią i o Louisa. Nie chciała mi powiedzieć, poszła od razu do pokoju i nikogo nie wpuszczała. Na obiad poszliśmy do restauracji, ja z dziewczynami siedziałyśmy przy osobnym stoliku. Wieczór zleciał mi, Olivi i Kate na huśtawce. Całą końcówkę dnia siedzieliśmy na dworzu. Nie wiem co robili chłopaki. Nie odzywałam się do Zayna. Tak jakoś nie było okazji. Kolację też zjadłyśmy u siebie w pokoju. Po kolacji umyłyśmy się i poszłyśmy spać. Następny dzień zaczął się bardzo dziwnie....
__________________________________________________________________________________
Hej, macie 7 rozdział! Końcówka nie wyszła tak, jak chciałam, ale mam nadzieje, ze tak to rozdział wam się spodoba. Zostawiajcie po sobie jakieś ślady i opinie. Przypominam, że Mystery jest dostępne również na wattpada : http://www.wattpad.com/myworks/41799393-mystery
piątek, 12 czerwca 2015
Rozdział 6
*PUNKT WIDZENIA CAMILII*
Mimo tego, że podsłuchiwałam ich krzyki, nie mogłam ich zrozumieć. Usłyszałam tylko 1 zdanie i... ostatnie. Zeszłam na pół śpiąca ze schodów. Myślałam, że chociaż w ten sposób się uciszą. Od razu napotkałam wzrok Zayna. Podeszłam do niego, przytuliłam się do jego ciepłej bluzy i powiedziałam ciche: dzień dobry. Widocznie był zaskoczony tym moim gestem. Gdy zobaczyłam Louisa i Harrego przywitałam się z nimi. Nie widziałam ich cały dzień.
- Cami, chodź do nas. Pomożesz nam w obiedzie. - powiedziała Kate.
Podeszłam do nich i przygotowywałyśmy zupę. Chłopaki o czymś rozmawiali.
- Oo.. Zayn! - mówił piskliwym głosikiem Louis - Camilia, Zayn chciał ci coś.....
- Zamknij się! - krzyknął mulat i zaczął go gonić.
Ach, te dzieci. Haha. Chłopaki długo się jeszcze wygłupiali, ale my zajęłyśmy się obiadem i przygotowywaniem na imprezę. Bo dzisiaj jest piąteczek! Olivia przebierała się chyba 5 razy, Vicki 3. Wyszłam z łazienki i zobaczyłam tylko miny dziewczyn.
- Coś nie tak? - zapytałam i patrzyłam się w lustro.
- Nie tylko... Gdzie Camilia? - powiedziała Vicki.
Zaczęłyśmy się śmiać.
- A tak wgl to gdzie ta impreza? - zapytałam.
- U nas.. tutaj.. tylko my - zaśmiała się Olivia i poruszała śmiesznie brwiami.
Usłyszałam jak drzwi się otwierają. Ja schowałam się do łazienki.
- Hej panny, gdzie koleżankę zgubiłyście ? Haha - zaśmiał się Malik.
- Zayn wyłaź stąd! Nie widzisz, że się przebieramy? Haha. Twojej dziewczyny tu nie ma! - powiedziała Kate.
- Okey, Idę szukać dalej - zaśmiał się.
- Ej! - krzyknęłam.
- Dobra, już idę.. haha - powiedział i wyszedł z pokoju.
Wyszłam z łazienki. Widziałam tarzające się ze śmiechu dziewczyny.
- Nie jestem jego dziewczyną! - powiedziałam i zaczęłam się śmiać razem z nimi.
Po 2 godz. byłyśmy gotowe. Obiad przyniosłyśmy sobię na górę, żeby chłopaki nas nie widzieli.
- Hej laski, jestem Zayn Malik i mam chrapkę na Camilię Sky ! Haha - śmiała się Vicki.
Do pokoju wszedł w samych spodenkach Louis. My akurat z Olivią i Kate byłyśmy w łazience.
- Hej Vicki! Pięknie wyglądasz - słyszałyśmy, że usiadł obok niej na łóżku.
Nie mogłyśmy powstrzymać się od śmiechu, więc wyszłyśmy po cichu z łazienki i wyszłyśmy z pokoju. Ja szłam tyłem, żeby sprawdzić, czy Vicki nie idzie za nami. Gdy tak szłam, wpadłam na Zayna.
- A ty gdzie się wybierasz? Wyglądasz.. nieziemsko.. - zaśmiał się i złapał mnie za rękę.
- Yy.. nigdzie.. Idę sobie na spacer. Dziękuję.
- Sama?
- No yyy... tak wyszło.
Nasze twarze zrobiły się strasznie blisko, ale ten moment przerwała Olivia, która jak widziałam popłakała się ze śmiechu. Dobrze, że się jej jeszcze makijaż nie rozmazał.
- Przepraszam cię na chwilkę. - powiedziałam i go puściłam. Pobiegłam w stronę dziewczyn.
Po drodze, Olivia wpadła na Nialla, a Kate na swojego braciszka Harrego. Po naszych wygłupach wsiadłyśmy do samochodu. Czekałyśmy a Kate trąbiła. Po 15 min. szli chłopcy a za nimi... Vicki z Louisem. Trzymali się za ręce! Teraz jej nie odpuszczę, muszę z nią o tym pogadać!
- Vicki posuwka! - powiedział Niall i usiadł obok Olivii i złapał ją za rękę.
Uśmiechnęłam się do niej, gdy ktoś nagle włożył moją dłoń w swoją. Odwróciłam się a Zayn puścił mi oczko. Nie było widać, że robię się czerwona bo miałam makijaż. Harry prowadził a Kate usiadła obok niego. Liam usiadł za nami. Obok nas usiadła Vicki z Louisem. Zayn położył głowę na moim ramieniu i bawił się naszymi splątanymi rękoma.
- Jeśli chcecie się pomiziać, wystarczy powiedzieć. - zaśmiał się Liam, a Vicki pacnęła go w tył głowy.
Jechaliśmy 30 min. Podobno po sprzęt grający, głośniki i na zakupy. Zaprosiła nas jeszcze siostra Olivii, która prosiła nas na ślub. Dojechaliśmy do domu ok.18.00
- My idziemy się jeszcze przygotować, poprawki itd. - powiedziała Kate i wzięła nas za ręce i poprowadziła na górę. Vicki powiedziała, że chodzi z Louisem. My otworzyłyśmy drzwi i zaczęłyśmy piszczeć jak wariatki.
- E.. bo się tam przejdę do was.. - powiedział Harry.
- Chodźcie już.. - zawołał Liam.
Zrobiłyśmy ostatnie poprawki i zeszłyśmy na dół. Miny chłopaków - bezcenny widok. Puścili muzykę, ale my poszłyśmy na huśtawkę. Po 5 min. Louis poprosił Vicki do tańca. Nie mogli odkleić się od siebie przez resztę dnia. Następnie Niall przyszedł po Olivię. My z Kate wzruszyłyśmy ramionami i poszłyśmy na tył domu. Zayn palił! Gadał o czymś z chłopakami. Znaczy z Harrym i Liamem.
- Powiedz jej to wreszcie!- powiedział Liam.
- No, ale jak? Nie rozumiesz, że nie umiem... - powiedział Zayn.
- Zaraz sam jej powiem! - śmiał się Harry - Serio, jeśli ty jej tego nie powiesz, ja jej to powiem. Oczywiście w twoim imieniu.
- Gościu, poproś ją do tańca, później pójdźcie na huśtawkę i... - zaczął Liam
- I buzi buzi... - dokończył Harry ze śmiechem.
- Jej to powiedz. Haha buzi buzi też może być. - dokończył Liam.
- Może być - zaśmiałam się.
Chłopaki szybko się odwrócili.
- Co? Ducha zobaczyliście? Gdzie? - zapytała Kate a my wybuchłyśmy śmiechem i się wróciłyśmy na huśtawkę, Zayn pobiegł za nami. Pociągnął mnie za rękę.
- Cami, daj mi wytłumaczyć .- powiedział z uśmiechem.
- Zamknij się i ze mną zatańcz! - krzyknęłam ze śmiechem,
- Wedle życzenia.... - uśmiechnął się i pociągnął mnie na parkiet. Zaczęliśmy tańczyć. Widać, że Zayn umie tańczyć. Potańczyliśmy z 3 piosenki i zaciągnęłam go na górę.
- Słyszałam wasze krzyki rano.. a najdokładniej ostatnie zdanie - powiedziałam patrząc w jego ciemne oczy.
- Bo... - zaczął i wpatrywał się w podłogę.
Nie dałam mu dokończyć, bo delikatnie musnęłam jego wargi moimi. Odwzajemnił gest. Pocałunek stawał się coraz namiętniejszy.
- Nie przeszkadzamy ? - powiedział Louis, który właśnie wszedł z Vicki do pokoju.
- Nie widać? - odpowiedział Zayn, a ja go walnęłam w ramię.
- Em... nie - powiedziałam czerwieniąc się.
- Popilnujcie Camilii, ja zaraz wracam. - odezwał się Zayn.
Przytaknęli głowami. Patrzyli się na mnie.
- Co? - zapytałam.
- No... - zaczęła Vicki.
Do pokoju wszedł Zayn z bukietem białych róż. OMG!!!
- Camilio Sky, czy zostaniesz moją dziewczyną ?
- TAK! - odpowiedziałam ze śmiechem.
Pocałował mnie, wziął na ręce i wyszedł z pokoju.
- Teraz, już my wam nie przeszkadzamy. - odpowiedział śmiejąc się.
Lecz gdy wychodził walłam głową o framugę drzwi.
- Au!
- Co jest ? - zapytał.
- Nic.. - zaśmiałam się.
Trzymał mnie na rękach, aż usiedliśmy na huśtawce. Zeszłam z niego i chciałam usiąść, ale on podniósł mnie, posadził na kolanach . Chłopaki wpatrywali się w nas a potem Niall krzyknął:
- Olivio, pędzę do ciebie...... tylko zajęli nam huśtawkę!! - i popędził do domu.
- Zayn, dawaj.z języczkiem.. - śmiał się Harry.
- Przeproszę cię na chwilkę. - powiedział, a ja się uśmiechnęłam.
Odszedł od huśtawki i zaczął gonić Harrego. Z tyłu domu słyszałam:
- Ratunku biją!! Auu! Camilia, twój chłopak jest niebezpieczny!
Podbiegłam do nich, dałam Zaynowi buziaka w policzek i poszłam szukać dziewczyn.
Gdy odeszłam usłyszałam:
- Ty go jeszcze bronisz??!!!
- Vicki, Kate, Olivia! - zawołałam
Kate przybiegła, zaraz po niej Vicki z rozczochranymi włosami, a Olivia z rozmazaną szminką. Haha.
- Mam plan - powiedziałam i przedstawiłam go przyjaciółkom.
Przebrałyśmy się w świecące spodnie i bluzki. Zrobiłyśmy mocniejszy makijaż i zeszłyśmy na dół. Szli nasi chłopacy: Louis, Niall i Zayn. My zmierzyłyśmy ich tylko wzrokiem i przeszłyśmy obok nich. Oni się odwrócili a my szłyśmy dalej. Poszłyśmy na spacer, do pobliskiego parku. Wróciłyśmy po 20 min. Weszłyśmy do domu. Z kanapy wstali panowie przebrani w jakieś ubrania w których przypomnali detektywów. HAHA.. Louis złapał Vicki i zaczął ją przepytywać. Ja tyłem uciekłam po schodach do pokoju. Nagle od tyłu ktoś mnie złapał i popchnął na łóżko.
- Gdzie to się panienki wybrały?
- A czyżby paniuś się zamartwiał?
Uśmiechnął się i położył obok mnie.
- Tęskniłem za tobą - powiedział słodkim, smutnym głosikiem.
- Ja też - odpowiedziałam.
Położył głowę na moim brzuchu i usnęłam w objęciach mojego chłopaka... Haha.. mojego chłopaka
____________________________________________________________________________
Hej, już 6 ! Rozdział dłuższy niż zwykle.. .. Rozdział 7 niedługo... Pozostawiajcie opinie w komentarzach. :P Mystery jest również dostępne na wattpada: http://www.wattpad.com/myworks/41799393-mystery
Mimo tego, że podsłuchiwałam ich krzyki, nie mogłam ich zrozumieć. Usłyszałam tylko 1 zdanie i... ostatnie. Zeszłam na pół śpiąca ze schodów. Myślałam, że chociaż w ten sposób się uciszą. Od razu napotkałam wzrok Zayna. Podeszłam do niego, przytuliłam się do jego ciepłej bluzy i powiedziałam ciche: dzień dobry. Widocznie był zaskoczony tym moim gestem. Gdy zobaczyłam Louisa i Harrego przywitałam się z nimi. Nie widziałam ich cały dzień.
- Cami, chodź do nas. Pomożesz nam w obiedzie. - powiedziała Kate.
Podeszłam do nich i przygotowywałyśmy zupę. Chłopaki o czymś rozmawiali.
- Oo.. Zayn! - mówił piskliwym głosikiem Louis - Camilia, Zayn chciał ci coś.....
- Zamknij się! - krzyknął mulat i zaczął go gonić.
Ach, te dzieci. Haha. Chłopaki długo się jeszcze wygłupiali, ale my zajęłyśmy się obiadem i przygotowywaniem na imprezę. Bo dzisiaj jest piąteczek! Olivia przebierała się chyba 5 razy, Vicki 3. Wyszłam z łazienki i zobaczyłam tylko miny dziewczyn.
- Coś nie tak? - zapytałam i patrzyłam się w lustro.
- Nie tylko... Gdzie Camilia? - powiedziała Vicki.
Zaczęłyśmy się śmiać.
- A tak wgl to gdzie ta impreza? - zapytałam.
- U nas.. tutaj.. tylko my - zaśmiała się Olivia i poruszała śmiesznie brwiami.
Usłyszałam jak drzwi się otwierają. Ja schowałam się do łazienki.
- Hej panny, gdzie koleżankę zgubiłyście ? Haha - zaśmiał się Malik.
- Zayn wyłaź stąd! Nie widzisz, że się przebieramy? Haha. Twojej dziewczyny tu nie ma! - powiedziała Kate.
- Okey, Idę szukać dalej - zaśmiał się.
- Ej! - krzyknęłam.
- Dobra, już idę.. haha - powiedział i wyszedł z pokoju.
Wyszłam z łazienki. Widziałam tarzające się ze śmiechu dziewczyny.
- Nie jestem jego dziewczyną! - powiedziałam i zaczęłam się śmiać razem z nimi.
Po 2 godz. byłyśmy gotowe. Obiad przyniosłyśmy sobię na górę, żeby chłopaki nas nie widzieli.
- Hej laski, jestem Zayn Malik i mam chrapkę na Camilię Sky ! Haha - śmiała się Vicki.
Do pokoju wszedł w samych spodenkach Louis. My akurat z Olivią i Kate byłyśmy w łazience.
- Hej Vicki! Pięknie wyglądasz - słyszałyśmy, że usiadł obok niej na łóżku.
Nie mogłyśmy powstrzymać się od śmiechu, więc wyszłyśmy po cichu z łazienki i wyszłyśmy z pokoju. Ja szłam tyłem, żeby sprawdzić, czy Vicki nie idzie za nami. Gdy tak szłam, wpadłam na Zayna.
- A ty gdzie się wybierasz? Wyglądasz.. nieziemsko.. - zaśmiał się i złapał mnie za rękę.
- Yy.. nigdzie.. Idę sobie na spacer. Dziękuję.
- Sama?
- No yyy... tak wyszło.
Nasze twarze zrobiły się strasznie blisko, ale ten moment przerwała Olivia, która jak widziałam popłakała się ze śmiechu. Dobrze, że się jej jeszcze makijaż nie rozmazał.
- Przepraszam cię na chwilkę. - powiedziałam i go puściłam. Pobiegłam w stronę dziewczyn.
Po drodze, Olivia wpadła na Nialla, a Kate na swojego braciszka Harrego. Po naszych wygłupach wsiadłyśmy do samochodu. Czekałyśmy a Kate trąbiła. Po 15 min. szli chłopcy a za nimi... Vicki z Louisem. Trzymali się za ręce! Teraz jej nie odpuszczę, muszę z nią o tym pogadać!
- Vicki posuwka! - powiedział Niall i usiadł obok Olivii i złapał ją za rękę.
Uśmiechnęłam się do niej, gdy ktoś nagle włożył moją dłoń w swoją. Odwróciłam się a Zayn puścił mi oczko. Nie było widać, że robię się czerwona bo miałam makijaż. Harry prowadził a Kate usiadła obok niego. Liam usiadł za nami. Obok nas usiadła Vicki z Louisem. Zayn położył głowę na moim ramieniu i bawił się naszymi splątanymi rękoma.
- Jeśli chcecie się pomiziać, wystarczy powiedzieć. - zaśmiał się Liam, a Vicki pacnęła go w tył głowy.
Jechaliśmy 30 min. Podobno po sprzęt grający, głośniki i na zakupy. Zaprosiła nas jeszcze siostra Olivii, która prosiła nas na ślub. Dojechaliśmy do domu ok.18.00
- My idziemy się jeszcze przygotować, poprawki itd. - powiedziała Kate i wzięła nas za ręce i poprowadziła na górę. Vicki powiedziała, że chodzi z Louisem. My otworzyłyśmy drzwi i zaczęłyśmy piszczeć jak wariatki.
- E.. bo się tam przejdę do was.. - powiedział Harry.
- Chodźcie już.. - zawołał Liam.
Zrobiłyśmy ostatnie poprawki i zeszłyśmy na dół. Miny chłopaków - bezcenny widok. Puścili muzykę, ale my poszłyśmy na huśtawkę. Po 5 min. Louis poprosił Vicki do tańca. Nie mogli odkleić się od siebie przez resztę dnia. Następnie Niall przyszedł po Olivię. My z Kate wzruszyłyśmy ramionami i poszłyśmy na tył domu. Zayn palił! Gadał o czymś z chłopakami. Znaczy z Harrym i Liamem.
- Powiedz jej to wreszcie!- powiedział Liam.
- No, ale jak? Nie rozumiesz, że nie umiem... - powiedział Zayn.
- Zaraz sam jej powiem! - śmiał się Harry - Serio, jeśli ty jej tego nie powiesz, ja jej to powiem. Oczywiście w twoim imieniu.
- Gościu, poproś ją do tańca, później pójdźcie na huśtawkę i... - zaczął Liam
- I buzi buzi... - dokończył Harry ze śmiechem.
- Jej to powiedz. Haha buzi buzi też może być. - dokończył Liam.
- Może być - zaśmiałam się.
Chłopaki szybko się odwrócili.
- Co? Ducha zobaczyliście? Gdzie? - zapytała Kate a my wybuchłyśmy śmiechem i się wróciłyśmy na huśtawkę, Zayn pobiegł za nami. Pociągnął mnie za rękę.
- Cami, daj mi wytłumaczyć .- powiedział z uśmiechem.
- Zamknij się i ze mną zatańcz! - krzyknęłam ze śmiechem,
- Wedle życzenia.... - uśmiechnął się i pociągnął mnie na parkiet. Zaczęliśmy tańczyć. Widać, że Zayn umie tańczyć. Potańczyliśmy z 3 piosenki i zaciągnęłam go na górę.
- Słyszałam wasze krzyki rano.. a najdokładniej ostatnie zdanie - powiedziałam patrząc w jego ciemne oczy.
- Bo... - zaczął i wpatrywał się w podłogę.
Nie dałam mu dokończyć, bo delikatnie musnęłam jego wargi moimi. Odwzajemnił gest. Pocałunek stawał się coraz namiętniejszy.
- Nie przeszkadzamy ? - powiedział Louis, który właśnie wszedł z Vicki do pokoju.
- Nie widać? - odpowiedział Zayn, a ja go walnęłam w ramię.
- Em... nie - powiedziałam czerwieniąc się.
- Popilnujcie Camilii, ja zaraz wracam. - odezwał się Zayn.
Przytaknęli głowami. Patrzyli się na mnie.
- Co? - zapytałam.
- No... - zaczęła Vicki.
Do pokoju wszedł Zayn z bukietem białych róż. OMG!!!
- Camilio Sky, czy zostaniesz moją dziewczyną ?
- TAK! - odpowiedziałam ze śmiechem.
Pocałował mnie, wziął na ręce i wyszedł z pokoju.
- Teraz, już my wam nie przeszkadzamy. - odpowiedział śmiejąc się.
Lecz gdy wychodził walłam głową o framugę drzwi.
- Au!
- Co jest ? - zapytał.
- Nic.. - zaśmiałam się.
Trzymał mnie na rękach, aż usiedliśmy na huśtawce. Zeszłam z niego i chciałam usiąść, ale on podniósł mnie, posadził na kolanach . Chłopaki wpatrywali się w nas a potem Niall krzyknął:
- Olivio, pędzę do ciebie...... tylko zajęli nam huśtawkę!! - i popędził do domu.
- Zayn, dawaj.z języczkiem.. - śmiał się Harry.
- Przeproszę cię na chwilkę. - powiedział, a ja się uśmiechnęłam.
Odszedł od huśtawki i zaczął gonić Harrego. Z tyłu domu słyszałam:
- Ratunku biją!! Auu! Camilia, twój chłopak jest niebezpieczny!
Podbiegłam do nich, dałam Zaynowi buziaka w policzek i poszłam szukać dziewczyn.
Gdy odeszłam usłyszałam:
- Ty go jeszcze bronisz??!!!
- Vicki, Kate, Olivia! - zawołałam
Kate przybiegła, zaraz po niej Vicki z rozczochranymi włosami, a Olivia z rozmazaną szminką. Haha.
- Mam plan - powiedziałam i przedstawiłam go przyjaciółkom.
Przebrałyśmy się w świecące spodnie i bluzki. Zrobiłyśmy mocniejszy makijaż i zeszłyśmy na dół. Szli nasi chłopacy: Louis, Niall i Zayn. My zmierzyłyśmy ich tylko wzrokiem i przeszłyśmy obok nich. Oni się odwrócili a my szłyśmy dalej. Poszłyśmy na spacer, do pobliskiego parku. Wróciłyśmy po 20 min. Weszłyśmy do domu. Z kanapy wstali panowie przebrani w jakieś ubrania w których przypomnali detektywów. HAHA.. Louis złapał Vicki i zaczął ją przepytywać. Ja tyłem uciekłam po schodach do pokoju. Nagle od tyłu ktoś mnie złapał i popchnął na łóżko.
- Gdzie to się panienki wybrały?
- A czyżby paniuś się zamartwiał?
Uśmiechnął się i położył obok mnie.
- Tęskniłem za tobą - powiedział słodkim, smutnym głosikiem.
- Ja też - odpowiedziałam.
Położył głowę na moim brzuchu i usnęłam w objęciach mojego chłopaka... Haha.. mojego chłopaka
____________________________________________________________________________
Hej, już 6 ! Rozdział dłuższy niż zwykle.. .. Rozdział 7 niedługo... Pozostawiajcie opinie w komentarzach. :P Mystery jest również dostępne na wattpada: http://www.wattpad.com/myworks/41799393-mystery
Rozdział 5
Nazajutrz spałyśmy z dziewczynami bardzo długo. Brakowało nam tej pobudki, mimo, że była tylko raz. Chciałam zadzwonić do Zayna, ale.. zaraz nie mam jego numeru!
- Cami, widzę jak patrzysz w ten ekran. Chcesz do niego zadzwonić, ale nie masz numeru, tak? On zadzwoni. - odezwała się Olivia.
- On nie ma mojego numeru. - powiedziałam
- Ma... - odezwała się Vicki
- Skąd?
- Prosił mnie o twój numer, to mu dałam...
- Dziewczyny! Śniadanie! - dochodził głos z dołu.
Ubrałyśmy się i zeszłyśmy na dół. Byłam pod wrażeniem, że Niall przygotował tak sam śniadanie. Olivia podeszła do niego w kuchni i dała mu buziaka, powiedziała mu jeszcze coś na ucho, na co on się zaśmiał.
- Czy my o czymś nie wiemy? - zapytała Vicki.
Olivia zarumieniła się i nam opowiedziała jak to się zaczął jej związek z głodomorem. Poczułam wibracje w telefonie, na początku myślałam, że to ON, ale myliłam się.
- Halo?! - zapytał prawie krzycząc męski głos.
- Halo? - odpowiedziałam przestraszona.
- Lucy, jeśli to ty odpowiedz, bo powiem im co między nami się wydarzyło i to co nie chciałaś aby wyszło na światło dzienne.. Czemu tyle lat się nie odzywałaś ???!!!! NIE ODPUSZCZĘ CI!ZNAJDĘ CIĘ!!
Upuściłam telefon. Co to do cholery było? Moja mama zdradziła tatę, dlatego ten od niej odszedł? Moja mama miała faceta? Chciałam wmówić sobie, że to pomyłka, ale TEN GOŚĆ ZNA IMIĘ MOJEJ MATKI!!! Skąd on ma mój numer??!! O co mu chodziło?!
- Co się stało? - zapytał Niall
Opowiedziałam im o tej rozmowie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Zaczęłam płakać, bałam się, że to on, że coś mi zrobi. Do salonu wszedł..... Zayn, zobaczył mnie i od razu się do mnie przytulił. Wtuliłam się w niego.
- Mała, co się stało? - zapytał ciepłym, ale zaniepokojonym głosem.
- Ktoś do mnie dzwonił, jakiś gościu, chciał czegoś od mojej matki, powiedział, że nie odpuści, że mnie znajdzie.. - powiedziałam i wtuliłam się do ramienia Malika.
- Nie martw się, wszystko będzie dobrze, maleńka, zobaczysz... - powiedział, po czym pocałował mnie we włosy.
Podobał mi się jego gest, był taki.. czuły. Przeprosił mnie na chwilkę i poszedł gdzieś zadzwonić. Głodomorek zrobił mi herbaty a Zayn przyniósł mi koc. Usnęłam, oglądając z nim film o jakimś mistrzu kierownicy. Poczułam tylko jak ktoś zanosi mnie na górę... Obudziły mnie krzyki dochodzące z kuchni. Próbowałam podsłuchiwać.
- Cami, widzę jak patrzysz w ten ekran. Chcesz do niego zadzwonić, ale nie masz numeru, tak? On zadzwoni. - odezwała się Olivia.
- On nie ma mojego numeru. - powiedziałam
- Ma... - odezwała się Vicki
- Skąd?
- Prosił mnie o twój numer, to mu dałam...
- Dziewczyny! Śniadanie! - dochodził głos z dołu.
Ubrałyśmy się i zeszłyśmy na dół. Byłam pod wrażeniem, że Niall przygotował tak sam śniadanie. Olivia podeszła do niego w kuchni i dała mu buziaka, powiedziała mu jeszcze coś na ucho, na co on się zaśmiał.
- Czy my o czymś nie wiemy? - zapytała Vicki.
Olivia zarumieniła się i nam opowiedziała jak to się zaczął jej związek z głodomorem. Poczułam wibracje w telefonie, na początku myślałam, że to ON, ale myliłam się.
- Halo?! - zapytał prawie krzycząc męski głos.
- Halo? - odpowiedziałam przestraszona.
- Lucy, jeśli to ty odpowiedz, bo powiem im co między nami się wydarzyło i to co nie chciałaś aby wyszło na światło dzienne.. Czemu tyle lat się nie odzywałaś ???!!!! NIE ODPUSZCZĘ CI!ZNAJDĘ CIĘ!!
Upuściłam telefon. Co to do cholery było? Moja mama zdradziła tatę, dlatego ten od niej odszedł? Moja mama miała faceta? Chciałam wmówić sobie, że to pomyłka, ale TEN GOŚĆ ZNA IMIĘ MOJEJ MATKI!!! Skąd on ma mój numer??!! O co mu chodziło?!
- Co się stało? - zapytał Niall
Opowiedziałam im o tej rozmowie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Zaczęłam płakać, bałam się, że to on, że coś mi zrobi. Do salonu wszedł..... Zayn, zobaczył mnie i od razu się do mnie przytulił. Wtuliłam się w niego.
- Mała, co się stało? - zapytał ciepłym, ale zaniepokojonym głosem.
- Ktoś do mnie dzwonił, jakiś gościu, chciał czegoś od mojej matki, powiedział, że nie odpuści, że mnie znajdzie.. - powiedziałam i wtuliłam się do ramienia Malika.
- Nie martw się, wszystko będzie dobrze, maleńka, zobaczysz... - powiedział, po czym pocałował mnie we włosy.
Podobał mi się jego gest, był taki.. czuły. Przeprosił mnie na chwilkę i poszedł gdzieś zadzwonić. Głodomorek zrobił mi herbaty a Zayn przyniósł mi koc. Usnęłam, oglądając z nim film o jakimś mistrzu kierownicy. Poczułam tylko jak ktoś zanosi mnie na górę... Obudziły mnie krzyki dochodzące z kuchni. Próbowałam podsłuchiwać.
*PUNKT WIDZENIA ZAYNA*
- Jakiś ch*** dzwonił do Camili! Chciał czegoś od jej matki i, że jej nie odpuści! Ku*** jak tylko dowiem się kto to.... - krzyczałem
- Zayn, uspokój się. Może to pomyłka, a może jej matka coś odwaliła na tej delegacji?- uspokajał mnie Liam.
- Skąd miał jej numer!? Jak jej tylko coś zrobi.. Pożałuje tego....
- Co ty się tak martwisz? - zapytał Harry.
- Bo... - poczułem na sobie wzrok dziewczyn.
- Bo się w niej zakochałem... - powiedziałem, ale gdy zobaczyłem na schodach na pół śpiącą Camilię, myślałem, że dostanę zawału. Jej wzrok spoczywał na mnie....
__________________________________________________________________________________
__________________________________________________________________________________
Hej, już 5 rozdział! Liczę na opinie i komentarze. Mam nadzieję, że według was rozdział się udał.. Rozdział 6 już wkrótce..
Rozdział 4
Rano poczułam, że ktoś dotyka mnie czymś lekkim i przyjemnym po policzku. Mruknęłam coś pod nosem, ktoś przestał i znowu zaczął. Otworzyłam lekko 1 oko i widziałam przed sobą jakiegoś uśmiechającego ciemnowłosego chłopaka. Ja zamknęłam oko ponownie, ale poczułam łaskotki. Próbowałam wytrzymać, ale nie mogłam, otworzyłam oczy i usiadłam na łóżku. Przetarłam oczy jak 5-latka i zobaczyłam śmiejącego się Zayna.Czułam jak robię się czerwona.
- Witaj śpiochu, proszę.. - powiedział z uśmiechem podając mi żółtego kwiatka. - Przykro mi, ale nie było białych róż.
- Hej, dziękuję, ale nie musiałeś. - odpowiedziałam uśmiechając się.
- Dobra, a teraz śpiochy ubierać się bo śniadanie jest na stole i w każdej chwili Horan może się do niego dobrać.
Odwróciłam się i chciało mi się śmiać na widok, że nie tylko ja zostałam budzona. Louis próbował łaskotkami wybudzić Vicki z kamiennego snu, tak jak Harry Kate. Niall trzymał Olivię za rękę i bawił się jej włosami. Aww... Jak to słodko wygląda. Wzięłam z torby (po którą w nocy wykradłam się z Olivią z domu Vicki do mojego domu) krótkie, dżinsowe spodenki i krótki top z dłuższym tyłem w kwiaty. Włosy rozpuściłam i rozczesałam. Założyłam błyszczące kolczyki i ruszyłam na śniadanie. Nie mogę przestać myśleć, o tym jak Zayn jest dla mnie miły. Wczoraj, byłam zbyt zmęczona aby myśleć o powrocie rowerem do domu. Gdy "przytuliłam się" do Malika poczułam się... bezpiecznie. Nie miał nic przeciwko mojemu "przytulaniu". Jak dotarłam do jadalni co najmniej kilka minut stałam jak wryta, po moim zobaczeniu całego stołu w jedzeniu i to nie byle jakim. Po chwili dziewczyny dołączyły do mnie.
- Wow.. jak to? Wy sami? - powiedziałyśmy 4 jednocześnie.
Z czego oni bardzo się zaśmiali a my razem z nimi.
- Tak, sami. Siostrzyczko nie możesz w to uwierzyć? - zapytał Styles.
- Nie, nie mogę. Od dzisiaj ty mi w domu będziesz robił śniadanie.. Haha - zaśmiała się Kate.
- Czy możemy już w końcu jeść ? Jestem głodny! - odezwał się Niall.
- Nic nowego... - powiedziałam śmiejąc się jednocześnie z.. Zaynem.
Wymieniliśmy się kilkoma spojrzeniami i usiedliśmy do stołu. Jedzenie było przepyszne. Chłopaki bardzo nas zaskoczyli. Skąd im mógł przyjść do głowy takie coś? Po śniadaniu poszliśmy spacerkiem do centrum handlowego, a chłopaki na kręgielnie. Jak fajnie, że są ferie mamy czas dla siebie, ale to, że spędzam je bez mamy... Z zamyślenia wyrwała mnie Vicki, która nie mogła zdecydować się na wybór spodni na dzisiejszą imprezę. Vicki nie znosi sukienek, więc do wyboru ma tylko spodnie...
- Te czarne z ćwiekami są ładne. - doradziłam jej.
- No są spoko, i nawet spoko w nich wyglądam!
Vicki wybrała spodnie i koszulę i poszłyśmy szukać Olivi, która w tym czasie wybierała lakier do paznokci.
- Ten czy ten - zapytała mnie Oli.
- Ten - odpowiedziałam z uśmiechem.
Po skończonych zakupach wyszłyśmy z centrum. Ja miałam 3 torby tak jak Vicki, a Oli aż 5! Postanowiłyśmy iść za chłopakami do kręgielni, ale udawać, że ich nie znamy. Kupiłyśmy karnety i zaczęłyśmy grę. Chłopaki stali obok nas i co chwila się do nas uśmiechali, ale my nie zwracałyśmy na nich uwagi. Nagle do sali weszło 4 chłopaków. 1 z nich widziałam chyba w szkole. Patrzyli się na nas jak grałyśmy. 1 z nich pomagał mi trafiać we wszystkie kręgle. Świetnie się bawiłyśmy.. ale wolałybyśmy gdyby tą 4 chłopaków była nasza wspaniała 5...
- Camilia, widziałaś to? - zagadnęła mnie Vicki, jak wychodziłyśmy
- Tak, dziwne, że do nas zagadali.
- Nie to, jak Erick ci pokazywał jak trzymać kulę itd. Zayn patrzył się niego jakby chciał go zabić! Chyba jest zazdrosny.
- Też to zauważyłam, naprawdę jest zazdrosny - odezwała się Olivia.
- No co wy, przecież.... on by mnie nie chciał - powiedziałam
- Zayn nie gustuje w pustych laskach, on gustuje w prawdziwych dziewczynach. - uśmiechnęła się do mnie Vicki - Znam go.
Gdy chłopaki wychodzili od razu uśmiechnęłam się do Malika a on do mnie. Może to prawda? Nie wiem.. gdyby mi to powiedział...
- Halo, Cami? Jesteś? Tu Ziemia. - puknął mnie Liam.
- Tak, tak jestem. - uśmiechnęłam się.
Po całym, męczącym dniu wróciliśmy do domu rodzeństwa. Po drodze weszłam do domu po resztę rzeczy. Jednak Zayn i Harry mieli wrócić dopiero jutro lub za 2 dni, więc te 2 dni mogą być nudne. Liam i Louis powiedzieli, że sami muszą załatwić parę spraw, więc towarzystwo się rozejdzie, a my z Niallem zostaniemy w domu...
Hej, 4 rozdział! Mam nadzieję, że ten nie wyszedł taki krótki.. Mam nadzieje, ze rozdział wyszedł dobrze..pozostawcie opinie w komentarzach.
- Witaj śpiochu, proszę.. - powiedział z uśmiechem podając mi żółtego kwiatka. - Przykro mi, ale nie było białych róż.
- Hej, dziękuję, ale nie musiałeś. - odpowiedziałam uśmiechając się.
- Dobra, a teraz śpiochy ubierać się bo śniadanie jest na stole i w każdej chwili Horan może się do niego dobrać.
Odwróciłam się i chciało mi się śmiać na widok, że nie tylko ja zostałam budzona. Louis próbował łaskotkami wybudzić Vicki z kamiennego snu, tak jak Harry Kate. Niall trzymał Olivię za rękę i bawił się jej włosami. Aww... Jak to słodko wygląda. Wzięłam z torby (po którą w nocy wykradłam się z Olivią z domu Vicki do mojego domu) krótkie, dżinsowe spodenki i krótki top z dłuższym tyłem w kwiaty. Włosy rozpuściłam i rozczesałam. Założyłam błyszczące kolczyki i ruszyłam na śniadanie. Nie mogę przestać myśleć, o tym jak Zayn jest dla mnie miły. Wczoraj, byłam zbyt zmęczona aby myśleć o powrocie rowerem do domu. Gdy "przytuliłam się" do Malika poczułam się... bezpiecznie. Nie miał nic przeciwko mojemu "przytulaniu". Jak dotarłam do jadalni co najmniej kilka minut stałam jak wryta, po moim zobaczeniu całego stołu w jedzeniu i to nie byle jakim. Po chwili dziewczyny dołączyły do mnie.
- Wow.. jak to? Wy sami? - powiedziałyśmy 4 jednocześnie.
Z czego oni bardzo się zaśmiali a my razem z nimi.
- Tak, sami. Siostrzyczko nie możesz w to uwierzyć? - zapytał Styles.
- Nie, nie mogę. Od dzisiaj ty mi w domu będziesz robił śniadanie.. Haha - zaśmiała się Kate.
- Czy możemy już w końcu jeść ? Jestem głodny! - odezwał się Niall.
- Nic nowego... - powiedziałam śmiejąc się jednocześnie z.. Zaynem.
Wymieniliśmy się kilkoma spojrzeniami i usiedliśmy do stołu. Jedzenie było przepyszne. Chłopaki bardzo nas zaskoczyli. Skąd im mógł przyjść do głowy takie coś? Po śniadaniu poszliśmy spacerkiem do centrum handlowego, a chłopaki na kręgielnie. Jak fajnie, że są ferie mamy czas dla siebie, ale to, że spędzam je bez mamy... Z zamyślenia wyrwała mnie Vicki, która nie mogła zdecydować się na wybór spodni na dzisiejszą imprezę. Vicki nie znosi sukienek, więc do wyboru ma tylko spodnie...
- Te czarne z ćwiekami są ładne. - doradziłam jej.
- No są spoko, i nawet spoko w nich wyglądam!
Vicki wybrała spodnie i koszulę i poszłyśmy szukać Olivi, która w tym czasie wybierała lakier do paznokci.
- Ten czy ten - zapytała mnie Oli.
- Ten - odpowiedziałam z uśmiechem.
Po skończonych zakupach wyszłyśmy z centrum. Ja miałam 3 torby tak jak Vicki, a Oli aż 5! Postanowiłyśmy iść za chłopakami do kręgielni, ale udawać, że ich nie znamy. Kupiłyśmy karnety i zaczęłyśmy grę. Chłopaki stali obok nas i co chwila się do nas uśmiechali, ale my nie zwracałyśmy na nich uwagi. Nagle do sali weszło 4 chłopaków. 1 z nich widziałam chyba w szkole. Patrzyli się na nas jak grałyśmy. 1 z nich pomagał mi trafiać we wszystkie kręgle. Świetnie się bawiłyśmy.. ale wolałybyśmy gdyby tą 4 chłopaków była nasza wspaniała 5...
- Camilia, widziałaś to? - zagadnęła mnie Vicki, jak wychodziłyśmy
- Tak, dziwne, że do nas zagadali.
- Nie to, jak Erick ci pokazywał jak trzymać kulę itd. Zayn patrzył się niego jakby chciał go zabić! Chyba jest zazdrosny.
- Też to zauważyłam, naprawdę jest zazdrosny - odezwała się Olivia.
- No co wy, przecież.... on by mnie nie chciał - powiedziałam
- Zayn nie gustuje w pustych laskach, on gustuje w prawdziwych dziewczynach. - uśmiechnęła się do mnie Vicki - Znam go.
Gdy chłopaki wychodzili od razu uśmiechnęłam się do Malika a on do mnie. Może to prawda? Nie wiem.. gdyby mi to powiedział...
- Halo, Cami? Jesteś? Tu Ziemia. - puknął mnie Liam.
- Tak, tak jestem. - uśmiechnęłam się.
Po całym, męczącym dniu wróciliśmy do domu rodzeństwa. Po drodze weszłam do domu po resztę rzeczy. Jednak Zayn i Harry mieli wrócić dopiero jutro lub za 2 dni, więc te 2 dni mogą być nudne. Liam i Louis powiedzieli, że sami muszą załatwić parę spraw, więc towarzystwo się rozejdzie, a my z Niallem zostaniemy w domu...
Hej, 4 rozdział! Mam nadzieję, że ten nie wyszedł taki krótki.. Mam nadzieje, ze rozdział wyszedł dobrze..pozostawcie opinie w komentarzach.
Rozdział 3
Do celu szliśmy ok. 1 godz. Jednak z nimi tego upływu czasu się nie czuje. Dotarliśmy na plażę, w której znajdowała się brzezina. Chłopaki zbierali jakieś patyki, kije, gałęzie itd. Nie wiem po co im to potrzebne. Gdy już ze znalezisk zrobili stosik, Louis wyjął zapalniczkę i go podpalił. Liam nazbierał jeszcze kamieni i ułożył wokół ogniska, aby nic nikomu się nie stało. 10 min. szukaliśmy Louisa, którego od tak gdzieś wywiało. Na szczęście przyszedł. Wyjął zza siebie zrobiony z patyków tron i na nim usiadł. Długo nie wytrzymał. Po kilku minutach tron się rozpadł, a Lou upadł na piasek. Nie mogliśmy powstrzymać się od śmiechu. Louis zaczął udawać, że płacze jak kilkulatek. Jednak gdy zobaczył, że nas już to nie śmieszy, odchrząknął głośno i zaczął opowiadać historie o duchach. Nie było to straszne bo był zachód słońca, ale jeśli później o tym pomyśle to.... O nie, ja jestem sama w domu! Po historiach usiedliśmy między sobą i patrzyliśmy jak zachodzi słońce. Po 2 godz. usnęliśmy. Wieczorem usłyszeliśmy jakieś wrzaski:
- Ludzie!! Wstawać!! Ktoś nas tu zobaczył i wezwał jakiś ludzi! - krzyczał Louis.
Wszyscy zerwaliśmy się i zaczęliśmy biec, gdy za sobą ujrzeliśmy 2 mężczyzn w mundurze, którzy nas gonili. Po 15 min. biegu zmęczyłam się. Biegnąc zauważyłam jakieś rowery w pobliżu.
- Ej! Stójcie! Tu są rowery! - krzyknęłam.
Odwrócili sie i spojrzeli na mnie jak na idiotkę.
- No co?
- Ty Camilio, chcesz ukraść rowery ? No od tej strony cię nie znałam... - śmiała się Olivia.
- Nie mają zapięć, a oni nas dościgają - powiedział Niall - To jedyny sposób ucieczki!
Rowerów było 5 a nas 9, więc każdy chłopak jechał i brał 1 dziewczynę na bagażnik.. O jak dobrze, że te rowery miały bagażniki! Liam wziął Vicki, Harry Kate, Niall Olivię, Zayn zaproponował, że weźmie mnie a Lou jechał sam. Jechaliśmy ok. 1 godz. przez skróty Harrego, które nie okazały się skrótami. Podczas drogi nie miałam się czego złapać. 10 min. wytrzymałam bez trzymanki, ale byłam tak zmęczona, że oczy mi się same zamykały.
- Jeśli chcesz, to się mnie złap. - usłyszałam przed sobą głos Zayna. - Nie wstydź się.
Mogłam domyślić się, że w tej chwili się uśmiechnął, ale od razu po jego słowach mocno się go złapałam a raczej przytuliłam. Wiem, że nie chodziło o przytulenie, ale tak czułam się dobrze. Gdy dotarliśmy czułam, że ktoś zdjemuje mnie z roweru, bo ja nie miałam siły sama zejść. Spaliśmy u Vicki i Liama, gdyż ich rodziców też nie było na jakiś czas. Ja z dziewczynami byłyśmy razem w pokoju, Niall, Liam i Harry w 1 pokoju, a Zayn i Louis w drugim. Zamówiliśmy sobie wielką pizzę, ale każdy musiał walczyć o swoje kawałki, aby Niall wszystkich nie zjadł. Noc minęła nam dobrze. Rano czekała na nas miła niespodzianka....
_______________________________________________________________________________
Hej, macie 3 rozdział. Trochę krótki, ale niedługo będzie 4 rozdział. Opinie zostawcie w komentarzach.
- Ludzie!! Wstawać!! Ktoś nas tu zobaczył i wezwał jakiś ludzi! - krzyczał Louis.
Wszyscy zerwaliśmy się i zaczęliśmy biec, gdy za sobą ujrzeliśmy 2 mężczyzn w mundurze, którzy nas gonili. Po 15 min. biegu zmęczyłam się. Biegnąc zauważyłam jakieś rowery w pobliżu.
- Ej! Stójcie! Tu są rowery! - krzyknęłam.
Odwrócili sie i spojrzeli na mnie jak na idiotkę.
- No co?
- Ty Camilio, chcesz ukraść rowery ? No od tej strony cię nie znałam... - śmiała się Olivia.
- Nie mają zapięć, a oni nas dościgają - powiedział Niall - To jedyny sposób ucieczki!
Rowerów było 5 a nas 9, więc każdy chłopak jechał i brał 1 dziewczynę na bagażnik.. O jak dobrze, że te rowery miały bagażniki! Liam wziął Vicki, Harry Kate, Niall Olivię, Zayn zaproponował, że weźmie mnie a Lou jechał sam. Jechaliśmy ok. 1 godz. przez skróty Harrego, które nie okazały się skrótami. Podczas drogi nie miałam się czego złapać. 10 min. wytrzymałam bez trzymanki, ale byłam tak zmęczona, że oczy mi się same zamykały.
- Jeśli chcesz, to się mnie złap. - usłyszałam przed sobą głos Zayna. - Nie wstydź się.
Mogłam domyślić się, że w tej chwili się uśmiechnął, ale od razu po jego słowach mocno się go złapałam a raczej przytuliłam. Wiem, że nie chodziło o przytulenie, ale tak czułam się dobrze. Gdy dotarliśmy czułam, że ktoś zdjemuje mnie z roweru, bo ja nie miałam siły sama zejść. Spaliśmy u Vicki i Liama, gdyż ich rodziców też nie było na jakiś czas. Ja z dziewczynami byłyśmy razem w pokoju, Niall, Liam i Harry w 1 pokoju, a Zayn i Louis w drugim. Zamówiliśmy sobie wielką pizzę, ale każdy musiał walczyć o swoje kawałki, aby Niall wszystkich nie zjadł. Noc minęła nam dobrze. Rano czekała na nas miła niespodzianka....
_______________________________________________________________________________
Hej, macie 3 rozdział. Trochę krótki, ale niedługo będzie 4 rozdział. Opinie zostawcie w komentarzach.
Rozdział 2
Poszłam sprawdzić co się tam dzieje.
- Hahaha.. Debilu, oddaj to! - usłyszałam jakiś głos.
Następnie ktoś wybuchł śmiechem. Wyszłam zza rogu,żeby sprawdzić kto tam jest. Na szczęście to dziewczyny i jakieś chłopaki. Czyżby to paczka Liama? Chciałam podejść i się przywitać, gdy nagle zobaczyłam JEGO. Co? On też należy do tej paczki? Po ok. minucie dziewczyny mnie zauważyły. Zaczęły piszczeć i wszystkie w 3 podbiegły w moją stronę.
- Co ty tu robisz kochana? Myślałyśmy nad tym, żeby cię zaprosić na tę naszą "zabawę", ale nie wiedziałyśmy, czy byś się dobrze bawiła i dobrze czuła w towarzystwie ich. - powiedziała łagodnym głosem Vicki i wskazała na grupkę szalejących chłopaków.
- Bynajmniej miałaś ich poznać dopiero w Piątek. - dodała Olivia.
- Nie, nic. Wracam z kółka teatralnego. Usłyszałam was, więc podeszłam. Jeśli wam przeszkadzam, to ja już sobie idę. - odpowiedziałam.
- O nie.. Nigdzie nie pójdziesz. Zaraz znajdę na ciebie sposób. - odezwała się Vicki i podbiegła do Liama.
- Braciszku.. Proszę powiedz Camilii, żeby z nami została. - prosiła błagalnie swojego braciszka.
- Dobra. Camilia! - zaczynał krzyczeć. - Zaraz to ona tu jest ?
- No.. tak
Liam podszedł do mnie, zaczął mnie witać i przytulać.
- Bo mnie udusisz! - pisnęłam, gdy Liam zapewne miał plan mnie udusić.
Wszyscy wybuchliśmy śmiechem. Widocznie zwróciliśmy uwagę u chłopaków, którzy gestem wołali braciszka Vicki. Po krótkiej rozmowie z chłopakami Liam wraz z nimi podeszli do nas.
- Camilia, to Harry, Niall, Louis i Zayn. - odparł Liam. - Chłopcy to Camilia.
- Miło mi cię poznać. - rzekł chłopak w lokach podając mi rękę. Jestem Harry.
- Mi ciebie też miło poznać. - powiedziałam z lekkim uśmiechem na twarzy.
- Hej Camilia. Jestem Niall. Pamiętaj, zapraszając mnie na imprezę musi być pełna lodówka, nie nie zapominając, że dla siebie też coś musicie przygotować. - powiedział blondyn z uśmiechem.
Zaczęliśmy się śmiać. Rozglądałam się jeszcze za 2 chłopakami.
- Już jestem. Kevin mi uciekł i musiałem go złapać. A tak wgl to Louis jestem i lubię marchewki. - odrzekł brunet.
- Haha.. Miło mi - odpowiedziałam z uśmiechem.
Po mojej odpowiedzi dziewczyny z chłopakami poszły grać w piłkę. Ciekawe dlaczego Zayn mi się nie przedstawił. Wzruszyłam ramionami i miałam podejść do grupy, gdy ktoś chwycił mnie za ramię.
- Yy.. Cześć to ja.. znaczy jestem Zayn, miło mi cię poznać - powiedział, podając mi białą różyczkę, którą zapewne zerwał z nieogrodzonego ogrodu dyrektorki.
- O Hej.. Jestem Camilia, mi również.. O dziękuję. - odpowiedziałam biorąc od niego różyczkę. - To moje ulubione kwiaty.
- Cieszę się, zapamiętam na przyszłość - powiedział, a ja zalałam się rumieńcem. - To co? Idziemy do nich ? - zapytał z uśmiechem.
- Tak. - również się uśmiechnęłam.
Gdy podeszłam do dziewczyn mulat puścił mi oczko i podszedł do chłopaków.
- No to Camilia... Gdzie ty się tak długo podziewałaś, co? - zapytała zaciekawiona Kate.
Gdy miałam się odezwać, Louis powiedział:
- Okey ludzie.. To na pierwszy, wspólny wieczór zabieram was w moje ulubione miejsce.
Wszyscy odpowiedzieliśmy mu uśmiechem. Zauważyłam, że Vicki strzeliła buraka, gdy Lou się na nią spojrzał. Muszę z nią o tym pogadać.
- A.. Camilia a ty wgl to możesz z nami iść ? - zapytała Vicki.
- Tak, matki tydzień nie ma w domu.
Nie cieszyłam się z tego powodu, mimo, że nie spędzam z nią czasu, wolałabym, żeby była ze mną w te pierwsze ferie w tym mieście. Wyrwałam się z moich myśli i wróciłam do rzeczywistości. Właśnie Louis opowiadał nam o miejscu do którego zmierzamy....
_________________________________________________________________________________
Hej, już 2 rozdział. Mam nadzieję, że się spodoba. Zostawcie po sobie jakiś ślad. Rozdział 3 niedługo...
- Hahaha.. Debilu, oddaj to! - usłyszałam jakiś głos.
Następnie ktoś wybuchł śmiechem. Wyszłam zza rogu,żeby sprawdzić kto tam jest. Na szczęście to dziewczyny i jakieś chłopaki. Czyżby to paczka Liama? Chciałam podejść i się przywitać, gdy nagle zobaczyłam JEGO. Co? On też należy do tej paczki? Po ok. minucie dziewczyny mnie zauważyły. Zaczęły piszczeć i wszystkie w 3 podbiegły w moją stronę.
- Co ty tu robisz kochana? Myślałyśmy nad tym, żeby cię zaprosić na tę naszą "zabawę", ale nie wiedziałyśmy, czy byś się dobrze bawiła i dobrze czuła w towarzystwie ich. - powiedziała łagodnym głosem Vicki i wskazała na grupkę szalejących chłopaków.
- Bynajmniej miałaś ich poznać dopiero w Piątek. - dodała Olivia.
- Nie, nic. Wracam z kółka teatralnego. Usłyszałam was, więc podeszłam. Jeśli wam przeszkadzam, to ja już sobie idę. - odpowiedziałam.
- O nie.. Nigdzie nie pójdziesz. Zaraz znajdę na ciebie sposób. - odezwała się Vicki i podbiegła do Liama.
- Braciszku.. Proszę powiedz Camilii, żeby z nami została. - prosiła błagalnie swojego braciszka.
- Dobra. Camilia! - zaczynał krzyczeć. - Zaraz to ona tu jest ?
- No.. tak
Liam podszedł do mnie, zaczął mnie witać i przytulać.
- Bo mnie udusisz! - pisnęłam, gdy Liam zapewne miał plan mnie udusić.
Wszyscy wybuchliśmy śmiechem. Widocznie zwróciliśmy uwagę u chłopaków, którzy gestem wołali braciszka Vicki. Po krótkiej rozmowie z chłopakami Liam wraz z nimi podeszli do nas.
- Camilia, to Harry, Niall, Louis i Zayn. - odparł Liam. - Chłopcy to Camilia.
- Miło mi cię poznać. - rzekł chłopak w lokach podając mi rękę. Jestem Harry.
- Mi ciebie też miło poznać. - powiedziałam z lekkim uśmiechem na twarzy.
- Hej Camilia. Jestem Niall. Pamiętaj, zapraszając mnie na imprezę musi być pełna lodówka, nie nie zapominając, że dla siebie też coś musicie przygotować. - powiedział blondyn z uśmiechem.
Zaczęliśmy się śmiać. Rozglądałam się jeszcze za 2 chłopakami.
- Już jestem. Kevin mi uciekł i musiałem go złapać. A tak wgl to Louis jestem i lubię marchewki. - odrzekł brunet.
- Haha.. Miło mi - odpowiedziałam z uśmiechem.
Po mojej odpowiedzi dziewczyny z chłopakami poszły grać w piłkę. Ciekawe dlaczego Zayn mi się nie przedstawił. Wzruszyłam ramionami i miałam podejść do grupy, gdy ktoś chwycił mnie za ramię.
- Yy.. Cześć to ja.. znaczy jestem Zayn, miło mi cię poznać - powiedział, podając mi białą różyczkę, którą zapewne zerwał z nieogrodzonego ogrodu dyrektorki.
- O Hej.. Jestem Camilia, mi również.. O dziękuję. - odpowiedziałam biorąc od niego różyczkę. - To moje ulubione kwiaty.
- Cieszę się, zapamiętam na przyszłość - powiedział, a ja zalałam się rumieńcem. - To co? Idziemy do nich ? - zapytał z uśmiechem.
- Tak. - również się uśmiechnęłam.
Gdy podeszłam do dziewczyn mulat puścił mi oczko i podszedł do chłopaków.
- No to Camilia... Gdzie ty się tak długo podziewałaś, co? - zapytała zaciekawiona Kate.
Gdy miałam się odezwać, Louis powiedział:
- Okey ludzie.. To na pierwszy, wspólny wieczór zabieram was w moje ulubione miejsce.
Wszyscy odpowiedzieliśmy mu uśmiechem. Zauważyłam, że Vicki strzeliła buraka, gdy Lou się na nią spojrzał. Muszę z nią o tym pogadać.
- A.. Camilia a ty wgl to możesz z nami iść ? - zapytała Vicki.
- Tak, matki tydzień nie ma w domu.
Nie cieszyłam się z tego powodu, mimo, że nie spędzam z nią czasu, wolałabym, żeby była ze mną w te pierwsze ferie w tym mieście. Wyrwałam się z moich myśli i wróciłam do rzeczywistości. Właśnie Louis opowiadał nam o miejscu do którego zmierzamy....
_________________________________________________________________________________
Hej, już 2 rozdział. Mam nadzieję, że się spodoba. Zostawcie po sobie jakiś ślad. Rozdział 3 niedługo...
Rozdział 1
Dzisiaj jest mój pierwszy dzień w nowej szkole. W nocy nie mogłam spać, a kiedy już musiałam oczy robiły mi się ciężkie. Wstałam, poszłam do łazienki, wykonałam poranną toaletę. Włosy związałam w luźnego kucyka i ubrałam się w dopasowane dżinsy i luźną bluzkę z motylem. Na rękę założyłam moją bransoletkę ze znakiem nieskończoności na szczęście. Zeszłam na dół, nie zastałam tam mojej matki z którą, prawie nigdy nie widzę się o tej porze. Pracuje rano i w nocy. Jest w domu, gdy ja jestem w szkole. Zjadłam śniadanie i poszłam do szkoły. Wchodząc po schodach, potknęłam się i wypadły mi wszystkie książki.
- Hej, nie widziałam cię tu wcześniej. Pomogę ci. - usłyszałam za sobą damski głos.
- O cześć, tak jestem tu nowa. Dzięki. - odpowiedziałam.
- A tak wgl to Vicki jestem. Będę z tobą w klasie. - powiedziała czytając mój plan zajęć.
- To fajnie. - powiedziałam, zbierając resztę moich rzeczy ze schodów.
Kierując się do sali w której miały się odbyć pierwsze zajęcia, spotkałyśmy się jeszcze z 2 dziewczynami: Kate Styles i Olivią Watt. Gdy wchodziłam z dziewczynami do sali w której miała się odbyć lekcja ,zauważyłam chłopaka o ciemnych włosach ,nasze spojrzenia się skrzyżowały . Patrzeliśmy tak na siebie przez kilka sekund ,ale Kate popchnęła mnie lekko abym weszła do sali .
Dzień upłynął szybko, po szkole umówiłam się z Vicki, Kate i Olivią, Opowiadały mi o największych ciachach ze szkoły, ale mnie to nie interesowało. Vicki przedstawiła mi swojego brata Liama. Przemiły chłopak. Umówił nas w Piątek ze swoją paczką. Gdy wracałam do domu cały czas myślałam o tym czarnowłosym chłopaku. Następnego dnia rano mama zostawiła mi na stoliku karteczkę na której było napisane:
Jadę na delegację. Wracam za tydzień, Kocham cię
Mama
Nie dość, że nie spędza ze mną czasu, to jeszcze jej tydzień nie będzie! Wykonałam poranną toaletę, ubrałam się i pojechałam rowerem do szkoły Z tego wszystkiego zapomniałam zapięcia do roweru.
-Yy.. Cześć. Masz, przyda ci się. - usłyszałam męski głos za sobą.
Odwróciłam się i ujrzałam JEGO. Czarnowłosego chłopaka który, od razu mi się spodobał pierwszego dnia szkoły. Serce zaczęło mi bić mocniej.
-Yy.. Cześć. - odpowiedziałam, jąkając się.
- Proszę.. - powiedział i dał mi zapinkę do roweru.
Chciałam powiedzieć dziękuję, ale go już nie było. Lekcje minęły mi szybko, cały dzień wygłupiałyśmy się z dziewczynami. Rower zostawiłam u cioci. Gdy wracałam, usłyszałam jakieś krzyki.
_______________________________________________________________________________
_______________________________________________________________________________
Hej, to mój 1 rozdział, pierwszej historii. Mam nadzieję, że się spodoba.Rozdział wyszedł trochę krótki. Rozdział 2 pojawi się niedługo. Pozostawcie opinie w komentarzach. :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
