czwartek, 18 czerwca 2015

Rozdział 8

  Obudził mnie mocny trzask drzwiami. Spojrzałam na zegarek, była 7.45. Dzisiaj niedziela, dziś muszę już wrócić na noc do domu, bo nie wiem o której jutro wróci mama. Dziewczyny nie spały. Olivia i Kate siedziały, a Vicki chodziła w kółko po pokoju.
- Dzień dobry dziewczyny, czy coś się stało? - zapytałam przeciągając się.
- Nie... to znaczy tak.. Chłopaków od rana nie ma w domu. Nie można się do nich dodzwonić! A Louis nawet nie próbował mnie przeprosić! - powiedziała ze łzami w oczach.
- Co się wczoraj stało? - zapytałam.
- Jak szliśmy, gdy tylko szła jakaś "piękna" blondynka Louis się za nią odwracał i zagadywał, wtedy puszczał moją rękę. Potem Harry zapytał ze śmiechem co jest ważniejsze: Keviny czy ja. Zaczął: Ke..., ale jak usłyszał moje głośne westchnięcie powiedział: Oczywiście, że Vicki.
- Haha.. On cię kocha tylko jak widać nie umie okazać tego w towarzystwie, a może robi tak, żebyś była zazdrosna? - powiedziałam.
Vicki tylko westchnęła i zaczęła płakać. Zaczęłam myśleć o mnie i o Zaynie. Jak wrócimy do szkoły to nadal będzie ze mną ? Może będzie wolał jakąś ładniejszą, pustą laskę? Ona zawsze będzie miała dla niego czas, kiedy ja będę się uczyć. Na samą myśl z oka wypłynęła mi 1 łza.
- Dziewczyny nie smutajcie przez nich. Zaraz ich znajdę i skopię im tyłki. - odezwała się Kate.
- Słyszycie to? - zapytała nas Olivia przychylając się w stronę okna. - Wasi sąsiedzi po prawej chyba mają imprezkę.
- Po prawej mają żałobę, ale nie słyszałabyś ich.. Są dalej.. - powiedziała Vicki.
- Faktycznie.. muzyka. - powiedziałam przysłuchując się. - To chyba z tamtej szopy.
- Nie żartujcie, tam nikt nie wchodzi... Bynajmniej jest zamknięta na kłódkę. - odpowiedziała Vicki.
Jednak i tak w piżamach wyszłyśmy na dwór. Przed nami ukazał się Louis z butelką piwa. O nie! Teraz się zacznie. Jednak Vicki rozpłakana pobiegła do domu.
- Ty ślepy kretynie! Biegnij za nią! Nie wiesz jak ją zraniłeś a teraz takie coś... - krzyknęła Olivia.
On po chwili pobiegł za Vicki.
- Co... się do cholery dzieje? - krzyknęłam.
- Nie wiem, czyżby zrobili sobię imprezkę ? - odezwała się Kate.
Nie chciałam wchodzić do tej szopy. Bałam się co tam mogłam zobaczyć, więc weszła do niej Olivia i Kate. Pijanych chłopaków?
- Co tu się wyrabia?  - usłyszałam krzyk dziewczyn z szopy.
Nie chciałam wiedzieć co oni tam robili całą noc i rano. Pobiegłam do domu i zamknęłam się w łazience. Myślałam o tym o czym myślałam rano. Jeśli naprawdę mnie zostawi? Na pewno na niego jakieś lecą i niejedna chce go mieć. Nagle usłyszałam kolejny trzask drzwiami tylko, że mocniejszy niż rano.
- Cami, Camilia.... Gdzie jesteś?.. Proszę wyjdź. - słyszałam męski głos, zapewne Zayna.
Nie miałam zamiaru wychodzić z łazienki. Podroczę się z nim.
- Maleńka, wyjdź... W tej szopie nic takiego nie było. Przygotowujemy dla was niespodziankę a na te upały przynieśliśmy piwo do popicia. - tłumaczył się, nie wiem czemu, ale widać zależy mu żebym się na niego nie obraziła.
Usłyszałam schodzenie po schodach.
- Gdzie Cami? Muszę z nią pogadać. - usłyszałam głos Vicki.
- No właśnie ja też jej szukam. - odpowiedział - Dobra, idę szukać na dworzu.
Gdy wyszedł, ja wyszłam z łazienki.
- Cami, wszędzie cię szukają! - pisnęła Vicki.
- Ciszej....
Vicki mówiła, że pogodziła się z Lou. Przyznał się, że chciał sprawdzić czy będzie zazdrosna, ale  podobno tak ją przepraszał.....
- Boże, Cami, Zayn wszędzie cię szuka i jakiegoś napadu furii dostał. Biega po całej ulicy. Wrzeszczy, że jeśli to sprawka tego gościa, to go zabije. Szukał cię nawet w koszu! - usłyszałam głos Olivii.
Zachichotałyśmy na wieść o koszu, ale... jeśli popadł w jakąś furię... możliwe, że naprawdę się przejął, bo nie mógł mnie znaleźć, jeszcze ta akcja z tym gościem. Ubrałam się i wyszłam z domu. Zobaczyłam Zayna siedzącego na pieńku za domem. Twarz trzymał w dłoniach i mówił coś do siebie. Podbiegłam do niego i przytuliłam go od tyłu. Jak się odwrócił, na jego twarzy zagościł uśmiech. Wziął mnie na ręce i pocałował.
- Nie uciekaj mi więcej... - powiedział.
- Już ci nie ucieknę... nigdy, ale obiecaj mi, że nigdy nie zostawisz mnie dla jakiejś laleczki. - powiedziałam ze smutkiem w głosie.
- Nigdy, nawet tak nie myśl. - odpowiedział i namiętnie pocałował, odwzajemniłam.
- A wy znowu.... o boże... nie odkleicie się od siebie przez następny tydzień! - usłyszeliśmy śmiech Harrego za sobą.
- Chodźcie, Liam woła na śniadanie. - powiedział Harry.
Puścił mnie i poszliśmy na śniadanie trzymając się za ręce. Zayn usiadł obok mnie, więc całe śniadanie trzymaliśmy się za ręce. Trudno było funkcjonować 1 ręką. Po śniadaniu chłopaki zabrali nas nad jezioro. Oczywiście my wzięłyśmy wszystko do opalania, bo miałyśmy zamiar się tylko opalać. Pod ubrania założyłyśmy stroje kąpielowe.  Dotarliśmy na miejsce po ok. 1 godz. Zdjęłyśmy  ubrania i położyłyśmy się na kocach. Chłopaki się nam przyglądali.
- Co?- zapytałam, gdy Malik się na mnie patrzył.
- Nic... yy.. chłopaki idziemy grać w piłkę?
Odpowiedzieli mu uśmiechem i poszli grać. My z dziewczynami posmarowałyśmy się filtrami itd. zamknęłyśmy oczy. Po niedługim czasie usłyszałam krzyk Olivii i śmiech chłopaków. Po kilku minutach  poczułam chlapnięcie lodowatą wodą. Otworzyłam oczy i zobaczyłam chichrającego się Zayna z pustym wiaderkiem w ręku.
- O ty... - krzyknęłam i zaczęłam za nim biec.
- No dawaj, maleńka.
Wskoczył do wody, więc ja też, choć nie miałam zamiaru pływać, ani się moczyć. Kiedy ten się odwrócił mocno pochlapałam go wodą.
-  O ty... - szepnął i chciał mnie złapać.
Po długiej bieganinie złapał mnie, wziął na ręce i z powrotem niósł do wody. Wyrywałam mu się, ale nadaremno. Wrzucił mnie do wody i dołączył do mnie.
- Jeśli będę... - zaczęłam. ale przerwał mi pocałunkiem.
Złapałam go za szyję i owinęłam nogi wokół jego bioder. Powoli wychodził ze mną z wody. Usiadł ze mną na kocu.
- Gorzko, gorzko.... - śmiał się Liam, ale został pochlapany przez Vicki.
Zayn na to przytulił się do mnie.
- Kurde... jaki ty zimny jesteś!- pisnęłam, na co on się zaśmiał.
Posiedzieliśmy i wygłupialiśmy się jeszcze 3 godziny i wsiedliśmy do samochodu, żeby wrócić. Jak wycierałam sobie włosy w samochodzie, zadzwonił telefon. Kiedy zobaczyłam kto dzwoni, nie wiedziałam czy odebrać....
________________________________________________________________________________

Hej wam, już 8 rozdział! Przepraszam, że trochę późno. Rozdział 9 napewno niedługo... Pozostawcie opinie w komentarzach. Za wszystkie błędy, przepraszam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz